dziwna Starówka

Chodzimy ostatnio na spacery – czasem do lasu, czasem do parku, a czasem do miasta Okazało się, że najluźniej, w środku dnia jest na starówce. Stare Miasto jest zupełnie puste, piękne i w końcu można przyjrzeć się poszczególnym ulicom, czy domom, ale też dziwne – trochę jakby się odwiedzało po godzinach, stworzoną na potrzeby filmu makietę starej Warszawy.

A.

Czy Warszawa to najlepsze miasto świata?

Działalność Biura Odbudowy Stolicy (BOS) to temat wzbudzający wiele emocji. Powołane przez prezydenta Warszawy Mariana Spychalskiego w lutym 1945 roku Biuro miało niesłychanie obszerny zakres zadań do wykonania: inwentaryzację zniszczeń, odbudowę zabytków, a także planowanie lepszej i nowoczesnej Warszawy. To wszystko w zburzonym mieście, do którego codziennie powracali dawni mieszkańcy.

W ciągu 5 lat działalności pracownicy podjęli wiele decyzji o rozbiórkach i odbudowach. Wytyczali nowe ulice, poszerzali stare, projektowali warszawskie dzielnice: mieszkaniowe, rządowe, przemysłowe, dbając o to, żeby lokale były dobrze doświetlone i by każdy miał dostęp do terenów zielonych oraz czystego powietrza nawiewanego do Warszawy przez pasy napowietrzające. Wymieniać można by jeszcze bardzo długo.

BOS miało unikalną możliwość zaprojektowania Warszawy od nowa – stworzenia „najlepszego miasta świata”. Ogrom zniszczeń wojennych oraz dekret Bieruta sprawiły, że można było zrobić praktycznie wszystko. Czy to się udało? Pewnie każdy ma na ten temat własny pogląd.

Odkąd pamiętam wydawało mi się, że moje miasto, choć najukochańsze na świecie, przeciekawe i fascynujące, jest brzydkie i niefunkcjonalne. Rozumiałam skutki wojny, ale nie potrafiłam wytłumaczyć sobie, dlaczego jest krajobrazowo nieuporządkowane, rozlazłe, podzielone w centrum szerokimi, nieprzyjaznymi ulicami tj. trasą WZ, trasą łazienkowska, ulicą Marszałkowską czy Wisłostradą. Albo po co budowano bloki mieszkalne w ścisłym centrum?

Bardzo jasno i ciekawie objaśnił mi to Grzegorz Piątek w swojej książce „Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949”.  Przedstawił proces pracy Biura Odbudowy Stolicy w sposób solidny i oparty na wielu materiałach źródłowych. Przedstawia ludzi – pracowników BOS – ich pasje, wizje i narzucone decyzje, a jednocześnie opisuje, jak one wyglądały dla konkretnych warszawiaków: tych, do których po latach tułaczki uśmiechnęło się szczęście i dostali mieszkanie w nowym bloku, i do tych, którzy musieli opuścić często świeżo odbudowane własnymi rękami lokale. Bardzo dużą wartością tej książki jest także ukazanie wzajemnych postaw przedwojennych, związanych z sanacyjnymi inwestycjami architektów, czy walczącego w AK Agatona z komunistyczną władzą. Piątek porusza też ważny temat społeczny, który mógł mieć wpływ na wyniki prac BOS: sprawę nieangażowania kobiet w pracę biura.

Książka udowadnia, że działalność BOS nie jest biało-czarna, ale że jest w niej mnóstwo odcieni szarości, oraz że planowanie miasta to praca na żywym organizmie, który pod wpływem wielu niezależnych oddolnych decyzji ewoluuje i wymusza korektę planów.

Po lekturze nie zmieniłam zdania o Warszawie – nadal myślę, że nie jest zbyt piękna, ale rozumiem dlaczego, i jest to wiedza która, czyni moje miasto jeszcze bardziej kochanym.

“Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949” to pozycja ponad 500-stronicowa, którą czyta się jak fascynującą, pełną akcji powieść.

A.

tyfus w Warszawie

Podczas drugiej wojny światowej dużym problemem był tyfus – dur brzuszny, który dziesiątkował ludność. Szczególnie tam, gdzie ludzie mieszkali w przeludnieniu, źle odżywieni i pozbawieni możliwości dbania o higienę.  Za zagrożoną epidemią tyfusu, Niemcy uznali tereny zamieszkałe głównie przez ludność żydowską – tam, gdzie potem utworzono getto. Na przełomie 1939 i 1940 roku pojawił się przy tych rejonach tablice w języku polskim i niemieckim informujące o niebezpieczeństwie zarażenia się tyfusem . Na wiosnę zaczęto budować mur – przyszły mur getta, który miał zabezpieczać pozostałych mieszkańców od zarazy.  Tyfus rzeczywiście atakował w getcie. W pewnym momencie mieszkało tam aż 400 tysięcy osób – większość niedożywiona w mieszkająca w bardzo trudnych warunkach. W celu zminimalizowania epidemii  nielegalnie sprowadzono szczepionkę przeciw tyfusowi wyprodukowaną przez Polaka profesora Rudolfa Weigla.

puszczańska dzicz

Do odwołania nie można odwiedzać Kampinosu. Wielka szkoda. Popatrzmy więc chociaż na puszczańską dzicz w okolicy wsi Górki – może oczy odpoczną?

Okazuje się, że na Mazowszu są wzniesienia!!!!  Zarośnięte sosnowym lasem południowe moreny w okolicy Wilkowa osiągają wysokość około 100 m.n.p.m.

Kanał Ł-9 – jeden z kilku kanałów Puszczy. Pierwszy – kanał Łasica wykopano w 2. połowie XIX wieku w celu usunięcia nadamiaru wody z tutejszych ziem. Prace melioracyjne na terenie Kampinosu trwały aż do lat 70 XX wieku. Aktualnie w dobie opadania wód gruntowych, kanały są czasem całkiem suche. Władze Parku podejmują działania mające na celu ochronę bagiennego charakteru części Puszczy.

wiosenne rozlewiska, gdzieś przy drodze:

dziki puszczański las – może gdzieś tu mieszkają ostatnie kampinoskie rysie (nie powiodła się reintrodukja tego gatunku rozpoczęta w latach 90.),  a może puszczańska wilcza wataha odwiedza to przepiękne miejsce (kilka lat temu wilki same powróciły do Puszczy).

no i piękne puszczańskie łąki – można patrzeć na ten krajobraz godzinami.

Mam nadzieję, że choć trochę odpoczeliście i planujecie już wycieczkę do serca Puszczy – bo przecież znowu, miejmy nadzieję niedługo nastanie czas, że będzie można chodzić, zwiedzać i spędzać czas z innymi.

Pozdrawiamy i życzymy zdrowia.

A.

Warszawskie zarazy

Nie jest nam łatwo w czasie zarazy.

To  nowość i zaskoczenie – nie spodziewaliśmy się, że w XXI wieku choroba może w ciągu kilku tygodni zapanować nad całym świecie i uśmiercić tysiące ludzi.

Bywało, że epidemie nawiedzały nasze miasto co kilka lat. Masowo chorowano na dżumę, cholerę, grypę.  W pierwszej połowie  XVII wieku morowe powietrze nawiedziło Warszawę 33 razy.

Podczas epidemii w latach 1624 – 1626 burmistrzem morowym miasta, odpowiedzialnym za wygnanie zarazy, był Łukasz Drewno – aptekarz, ławnik i wójt Starej Warszawy.

Chorych wywożono wtedy wyspę na Wiśle –  Kępę  Pólkowską położoną wówczas na wysokości dzisiejszego Żoliborza. Dowożono tam jedzenie i zabierano ciała,.  Transport zwłok odbywał się przy zachowaniu bardzo surowych procedur i podlegał audytowi wykonywanemu przez specjalnych strażników: pilnowano między innymi, żeby nie handlować rzeczami po zmarłych oraz by rodziny nie wykradły bliskiego chcąc go pochować  na cmentarzu parafialnym.  Podczas tej epidemii ciała chowano między innymi na dalekim Bródnie. Do dziś  stoi tam pomnik z krzyżem ufundowany przez Michała Warembergera, który  podczas zarazy stracił całą rodzinę.

fot. Cezary Pawilikowski Wikipedia.

Domy, w których pojawiła się choroba miały pozabijane drzwi i okna. Czasem oddzielano płotem okolice , w których odnotowano przypadki zachorowania i oznaczano je czarnym krzyżem. Czarne Krzyże na czerwonych płaszczach nosili właśnie tragarze i kopacze zmarłych.

A.

 

 

 

wolskie klimaty

Wola jest chyba najszybciej zmieniającą się dzielnicą Warszawy. Budują się Odolany, a tam, gdzie byłó już miasto, coraz bardziej się ono zagęszcza. Najlepiej widać to przy Rondzie Daszyńskiego. Powstające wieżowce najbardziej rzucają się w oczy, ale warto wejść w okoliczne ulice: tak ciasno nie ma chyba nigdzie indziej w naszym mieście.

A.