Helenów

Helenów to fantastyczne, przyjazne dzieciom miejsce zarządzane przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Położone w lesie, przy stawie, jest domem nie tylko dla dzieci, ale też dla koni, alpak, kóz, kur i nawet dla kangra. To wyjątkowe miejsce może służyć dzieciom dzięki dawnym właścicielom: Bronisławie i Kazimierzowi Dłuskim. Bronisława była starszą siostrą Marii Skłodowskiej Curii. Siostry jako młode dziewczyny marzące o studiach obmyśliły plan: Maria nie wiedząc jeszcze w jakim kierunku chce się rozwijać zatrudniła się jako guwernantka. Zarobione pieniądze przekazywała Bronisławie, która ukończyła w Paryżu medycynę. Potem role się odwróciły Bronisława pomogła Marii, midzy innymi goszcząc ją przez pierwszy okres jej studiów na Sorbonie.

Bronisława i Kazimierz mieli córkę Helenę, od której imienia nazwane została okolica. Helena była zdolną, zakochaną w górach kobieta, która zmarła w Chicago w 1920 w wyniku zatrucia gazem.

A.

80 lat później czyli tajemnica Poloniusa z Mokotowa

Książka „Widziałem oblężenie Warszawy” Alexandra Poloniusa to przejmująca relacja i świadectwo dramatycznych wrześniowych warszawskich dni sprzed 80 lat.

Pierwszy raz została wydana w Londynie już wiosną 1941 r. w liczbie tylko 70 egzemplarzy, w Polsce ukazała się dopiero rok temu dzięki Markowi Przybyłowiczowi, który odkrył i przetłumaczył dziennik. Dziennikarz podjął też żmudne śledztwu alby ustalić tożsamość autora, który dla bezpieczeństwa pozostawionej w kraju rodziny ukrył się pod pseudonimem.Okazało się, że Alexander Polonius to Andrzej Marcin Neuman, urodzony w Warszawie w 1907 roku. Absolwent prawa na UW , ukończył także szkołę Nauk Politycznych, a w 1921 r. związał się z London School of Economics, gdzie był wykładowcą.Wybuch wojny został Andrzeja Neumana podczas wakacji u rodziny w Warszawie. Po kapitulacji Warszawy udało mu się przedostać przez Litwę do Rygi a stamtąd dostać się przez Szwecję do Anglii.  Jego pozostała w kraju rodzina miała mniej szczęścia… Oprócz brata Feliksa, który walczył w kampanii wrześniowej i jako jeniec trafił do niemieckiego obozu nie przeżył nikt z najbliższej rodziny Poloniusa. Przetrwał wielokrotnie wspominany w dzienniku rodzinny dom Neumanów  –  charakterystyczna willa z wieżyczką przy ulicy Willowej 5 na Mokotowie.

W.

Azyl

Willa Antoniny i Jana Żabińskich wybudowana a początku lat 30 na terenie warszawskiego ZOO jako mieszkanie służbowe dla dyrektora ZOO  i jego rodziny, było miejscem wyjątkowym. Jan Żabiński przyrodnik, filozof, artysta. Antonina Żabińska pisarka posiadała niesamowite wyczucie do opieki nad osieroconymi zwierzęcymi niemowlętami. Najbardziej  szalonym okresem w historii rodziny była wojna, podczas której przez willę przewinęło się około 300 osób, najczęściej pochodzenia żydowskiego, które przez kilka godzin, dni, tygodni, czy miesięcy ukrywali się tu.  Co niesamowite wszystkie te osoby przeżyły wojnę. Dzięki nim Państwo Żabińscy zostali odznaczeni Medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

A jak wyglądał ten dom w mniej zwariowanych czasach?

Antonina odchowywała zwierzęce niemowlęcia, które często stawały się członakmi rodziny. Jedną z wychowanek była  szympansica Lucy, która miała nawet własny pokój i własne zabawki. Jej porannym rytuałem było zbieganie na dół po całusa od Rysia Żabińskiego, syna Jana i Antoniny. Na zdjęciu pokazane jest właśnie poranne spotkanie. Jeśli z jakiegoś powodu Lucy nie otrzymywała pieszczoty, cały dzień była obrażona.

Bardzo polecamy odwiedzenie willi Żabińskich. Terminy należy potwierdzić 603059758 lub mailowo willa@zoo.waw.pl.

Bardzo dziękujemy za dzisiejsze cudowne opowiadania pani Ewie Zbonikowskiej-Rembiszewskiej za wspaniałe oprowadzenie.

przełamująca stereotypy

Maria Skłodowska Curie, która urodziła się i wychowała w naszym mieście była nie tylko wyjątkowym naukowcem, ale też wspaniałym człowiekiem, kobietą, która w ówczesnym świecie przełamywała wszelkie stereotypy. Między innymi studiowała (na 9000 studentów Sorbony było tylko 210 kobiet), pracowała i osiągała sukcesy, zrobiła prawo jazdy by móc ciężarówkami wyposażonymi w aparaturę RTG dojeżdżać do szpitali frontowych.
Poza tym miała wyjątkową rodzinę. Jej córka Ewa, pianistka wspominała „w mojej rodzinie było 5 nagród Nobla. Dwie dla matki, jedna dla ojca, jedna dla siostry, jedna dla szwagra oraz jedna dla męża. Tylko mnie się nie udało…”
Z mężem Piotrem Maria przyjaźniła się i tworzyła jak na tamten czas związek partnerski. Wakacje spędzali na wyprawach rowerowych, mieli dwójkę dzieci i kota w czarno białe łaty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A.
fot. Jarek Zuzga

w Konstancinie

Przepiękna willa „Dworek Polski”  w Konstanicnie przy ulicy Skargi  z 1905 roku została zaprojektowana przez Władysława Marconiego. Od 1924 roku należała do ewnagelickiej rodziny Pfeifferów – wolskich garbarzy, którzy od połowy XVIII wieku prowadzili na Woli garbarnię – przed I wojną światową jeden z większych tego typu zakładów w Rosji

A.

Witkacy

Na ulicy Hożej, niedaleko Kruczej, tam gdzie budynek szkoły, przed wojną stał dom, w którym 24 lutego 1895 r. urodził się Witkacy. Całkiem niedaleko przy Brackiej 23 w okolicy skrzyżowania Alei Jerozolimskich znajdowało się mieszkanie, w którym mieszkał z żoną Jadwigą wiosną i jesienią. O tym mieszkaniu, żonie Jadwidze i budynku Vitkac już pisaliśmy 

podwójne urodziny

W  księgach parafialnych  w Brochowie pod datą 22 luty 1810 roku znajduje się informacja o narodzinach Fryderyka Chopina syna Mikołaja i Justyny Tekli z Krzyżanowskich. Wbrew temu zapisowi sam Fryderyk urodziny obchodził 1 marca.

Skąd ta rozbieżność? Niestety nie wiadomo. Można snuć różne scenariusze. Wiadomo na pewno, że porody odbywały się w domu, a nie w szpitalach jak dziś, gdzie prowadzona jest rejestracja pacjentów i trudno o pomyłkę. Justyna urodziła  Fryderyka w oficynie dworu Skarbków w Żelazowej Woli. Po porodzie  potrzebowała zapewne wsparcia męża chociażby w opiece nad starszą córką Ludwiką. Jest też bardzo prawdopodobne, że Mikołaj wypełniał w tym czasie obowiązki nauczycielskie  wobec latorośli Skarbków. Droga z Żelazowej Woli do Brochowa to około 11 km, które nie są zapewne łatwe do pokonania w warunkach zimowych. Trzeba było zaplanować na podróż i załatwienie sprawy kilka godzin. 

Zapewne więc od czasu urodzin Fryderyka do czasu ich zgłoszenia w parafii w Brochowie mogło minąć sporo czasu. Czy jest możliwe że Mikołaj zgłaszając datę urodzin syna się pomylił? Biorąc pod uwagę jego zawód i solidność, nie wydaje się. Może zatem pomylił się ksiądz? a może kościelny pracujący w kancelarii parafialnej?

Aktualnie, za datę urodzin Fryderyka uznaje się wersję rodzinną czyli 1 marca. 

londyńskie taksówki dla warszawskich Sprawiedliwych

Mieliśmy szczęście zobaczyć jedną z dwóch wyjątkowych taksówek jeżdżących po Warszawie. Wyjątkowych dlatego, że ich pasażerami są „Silent heros” – Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata. Tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata przyznawany jest przez  Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem od 1953 r. Odznacza się nim osoby pochodzenia nie-żydowskiego, które podczas II wojny światowej ratowały Żydów nie bacząc na zagrożenie życia jakie to za sobą niosło i nie oczekując za to zapłaty. W Polsce pomoc Żydom była wyjątkowo niebezpieczna – tylko tu groziła za to kara śmierci, którą poniosło około 2500 ratujących. Odznaczenie otrzymało 23 788 osób, z czego największą grupę stanowią Polacy 6350 osób. Warszawiacy uhonorowani tytułem Sprawiedliwych to między wieloma innymi:  Jan i Antonina Żabińscy prowadzący w czasie wojny warszawskie zoo, Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie czy Irena Sendlerowa.

Idea pomocy starszym już i ostatnim świadkom Zagłady, którzy ryzykowali życie własne i swoich rodzin ratując Żydów, powstała w Fundacji From the Depths. Sprawiedliwi mogą przemieszczać się w codziennych potrzebach londyńskimi taksówkami podarowanymi przez jedną z londyńskich korporacji. Wybór padł właśnie na londyńskie taksówki ze względu na ich wygodę i dostosowanie do przewozu osób starszych i z problemami w poruszaniu, nawet tymi na wózkach inwalidzkich.  Inicjatywę wsparł także Edward Mosberg  urodzony w Krakowie, więzień Płaszowa, Mauthausen, Linz, z którego został wyzwolony pod koniec wojny.

Akcja „Silent Hero” została wsparta też przez między innymi: Avrama Granta prezesa honorowego klubu Chelsea Londyn, Przewodniczącego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, prezesa PLL LOT Rafała Milczarskiego, Biniamina Krasickiego szefa ochrony City Security.

Dobrze, że powstają takie inicjatywy. Bardzo dobrze, też, że pomimo, że to dwie londyńskie taksówki, to nie sposób nie zwrócić na nie uwagi na warszawskich ulicach, a tym samym uświadomić sobie, że Sprawiedliwi nadal są wśród nas!!!

A.

statystyki pochodzą z http://www.sprawiedliwi.org