powroty

Kolorowa słoneczna jesień zachwyca wszędzie. Są jednak miejsca prawdziwie wyjątkowe. Dla nas takim warszawskim jesiennym cudem są Łazienki Królewskie. Spacer po parku w tygodniu to prawdziwy rarytas, ale naprawdę warto poświęcić dzień urlopu czy odebrać nadgodziny, żeby bez tłumu delektować się łazienkowym pięknem. Wiewiórki robią teraz zapasy na zimę, kaczki kwaczą, wrony, kawki i gawrony głośno kraczą, a liście pod stopami mile szeleszczą. Leżaki zaczęcają do relaksu, a słońce do lenistwa. Ominęło nas niestety spotkanie z tutejszą sową i sarenką, ale może następnym razem się uda…

A.

popowstańcze losy

To się działo pewnie jakoś teraz, w październiku, listopadzie. Ludność cywilna Warszawy, która po powstaniu trafiła do obozów przejściowych pod Warszawą, głównie do Dulagu 121 w Pruszkowie, była kierowana dalej. Część warszawiaków wywieziono na zachód Generanej Guberni i pozostawiono samym sobie. Wielu skończyło na robotach przymusowych w Niemczech lub w obozach koncentracyjnych. Właśnie tym, którzy trafili do obozów poświęcony jest, odsłonięty na początku sierpnia w Parku Powsstańców Warszawy, kamień przypominający trudne popowstańcze historie.

A.

na Chrzanowie

Fort Chrzanów na obrzeżach Bemowa jest mocno zaniedbany. Sporo jest tu za to zieleni i trochę murali. Niedaleko stąd ma się zakończyć bemowski odcinek drugiej linii metra – może jest to nadzieja na wyremonotwanie fortu?

Podobne forty otaczały całe miasto. Po stronie zachodniej były to dwa pierścienie fortów. Poniewać miały służyć celom militarnym – ewentualnej obronie miasta, nie można było budować w ich okolicy. Jednocześnie zwiększająca się liczba mieszkańców Warszawy, sprawiała, że nasze miasto stało się jednym z najgęściej zaludnionych w Europie. Wykorzystywano każdą wolną przestrzeń, a powstające domy czynszowe miały często wiele mieszkań, do których nie dochodziło światło dzienne ze względu na bliskość kolejnej oficyny lub sąsiadującego domu. Same mieszkania też często były zatłoczonone, szczególnie w biedniejszych robotniczych dzielnicach. Dziś w mieście jakim stała się Warszawa po wojnie – mieście bloków i wolnych przestrzeni między nimi, gdzie często wiatr urywa głowę, trudno uwierzyć, że te dawne miasto, z wąskimi ulicami i malowniczymi kamieniczkami, nie było zbyt przyjaznym miejscem. No, chyba, że mieszkało się w eleganckim i bogatym Śródmieściu.

A.

zamkowa skarpa

Całkiem niedawno Zamek Królewski w Warszawie nie zachwycał swoim zewnętrznym wyglądem. Podobny do ratusza, bez zieleni, nie wyremontowany. Dziś wręcz przeciwnie: pięknie odnowiony, z tarasem dostępnym dla wszystkich i ogrodami oraz łatwym dostępem do Wisły, a roztaczające się z zamkowej skarpy widoki – zachwycają:)

A.

Helenów

Helenów to fantastyczne, przyjazne dzieciom miejsce zarządzane przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Położone w lesie, przy stawie, jest domem nie tylko dla dzieci, ale też dla koni, alpak, kóz, kur i nawet dla kangra. To wyjątkowe miejsce może służyć dzieciom dzięki dawnym właścicielom: Bronisławie i Kazimierzowi Dłuskim. Bronisława była starszą siostrą Marii Skłodowskiej Curii. Siostry jako młode dziewczyny marzące o studiach obmyśliły plan: Maria nie wiedząc jeszcze w jakim kierunku chce się rozwijać zatrudniła się jako guwernantka. Zarobione pieniądze przekazywała Bronisławie, która ukończyła w Paryżu medycynę. Potem role się odwróciły Bronisława pomogła Marii, midzy innymi goszcząc ją przez pierwszy okres jej studiów na Sorbonie.

Bronisława i Kazimierz mieli córkę Helenę, od której imienia nazwane została okolica. Helena była zdolną, zakochaną w górach kobieta, która zmarła w Chicago w 1920 w wyniku zatrucia gazem.

A.

gwieździste niebo na Woli

Jeśli lubicie obserwować rozświetlone gwiazdami niebo wybierzcie się do parku na Moczydle. Tam, na szczycie górki – tej samej na której wiele lat temu działał wyciąg narciarski – tzw. upiorna wyrwirączka, znajdziecie lunetę oraz mapę nieba. A jeśli wybierzecie się tam za dnia, bardzo polecamy widoki Warszawy oraz koniecznie przespacerujcie się po pięknym osiedlu zaprojektowanym przez małżeńswto Syrkusów.

A.

sielska stolica

Na bemowskich Jelonkach, na osiedlu „Przyjaźń” można naprawdę miło spędzić czas. Przytulne domki otoczone zielenią przenoszą spacerowicza z głośnej wielkiej Warszawy do zacisznego podmiejskiego osiedla. Domy postawiono dla robotników budujących Pałac Kultury i Nauki. Większe były dla pracowników fizycznych; mniejsze dla inżynierów. Mieszkańcy mogli korzystać z łaźni, kotłowni i poczty, a także pójść do klubu, czy do kina. Już w czasie prac przy budowie „Peknu „postanowiono, że budynki będą przekazane miastu. W Warszawie nadal brakowało domów. Osiedle przeznaczono na akademiki Warszawskich uczelni, które w części budynków istnieją do dziś. Mieszkali tu między innymi: Leszek Balcerowicz, Jerzy Bralczyk czy Krzysztof Tyniec, a także przyszły prezydent Mali Alpha Omuar Konare. W międzyczasie porosły drzewa, część domków wyremontowano (i częściowo przebudowano) a osiedle stało się jednym ładniejszych i przytulniejszych w całym mieście.

warszawskie RODOS

Nie jestem działkowcem, ale bardzo cenię sobie możliwość pospacerowania alejkami pomiędzy RODOS czyli rodzinnymi działkami ogrodzonymi siatką. Oczy się cieszą patrząc na te piękne zadbane rośliny.