Krasiczyn w PeKiNie

Wyjątkowy Warszawski wieżowiec – Pałac Kultury i Nauki jest darem narodu radzieckiego dla narodu polskiego. Głównym architektem budowli był obywatel radziecki Lew Rudniew. Podczas pracy współpracował z innymi specjalistami w tym Polakami. W ramach tej współpracy Stowarzyszenie Architektów Polskich zorganizowało dla zespołu projektowego kilku dniową wycieczkę po Polsce w celu wybrania elementów archotektonicznych, którymi możnaby podkreślić polskość projektowanego wieżowca. Jednym z wybranych wzorów były attyki wieży na zamku w Krasiczynie, których podobizny można zobaczyć pod zegarem w części wieżowej PKiN-u.

 

A

Warszawa za Warszawą czyli o „warszawce” w dziczy

fot. wikipedia/GringoPL

Na początku lat 70. XX wieku w Mucznem w Bieszczadach zbudowano hotel dla pracowników leśnych. Po latach ciężkiej pracy i  życia w nieludzkich warunkach, w końcu mieli czyste, ogrzewane pokoje oraz bieżącą wodę.  Ten budynek na końcu świata szybko stał się celem odwiedzin towarzystwa z Warszawy. Jak pisze Krzysztof Potaczała w „Bieszczady w PRL-u” „położony w „bieszczadzkim worku” hotel szybko zapachniał tzw. warszawce, a że władzom Lasów Państwowych też zależało na różnorakich kontaktach, zaczęli do Mucznego przyjeżdżać na wypoczynek dziennikarze, artyści, literaci, sportowcy, słowem – ludzie ze świecznika. Jednym z częstych gości był tu poeta Stanisław Grochowiak. Wódka lała się strumieniami, na stoły „wjeżdżała” dziczyzna, panowie i panie hulali do woli, a kiedy już mieli dosyć i organizm domagał się odpoczynku – wracali do stolicy. Były to jedyne okazje kiedy robotnicza brać miała sposobność na własne oczy zobaczyć osoby z pierwszyh stron gazet, a przy okazji wyrobić sobie pogląd, że również miastowa inteligencja nie wylewa za kołnierz i potrafi upodlić się nie gorzej niż lasowcy, niekiedy ich w tej materii przewyższając.”

W 1975 r. hotel w Mucznem przejął Urząd Rady Ministrów i od tego czasu, zaczęli tu przyjeżdzać (często z Warszawy) politycy –  Jaroszewicz, Gierek czy Kania.

A.

ofiarna pomoc

Samoloty z pomocą dla powstańców startowały we Włoszech niedaleko Brindisi. Część samolotów docierała do celu i niosła pomoc walczącym. NIestety nie był to jedyny scenariusz. Niektóre samoloty nie docierały nawet do celu. 17 sierpnia w Krakowie na Zabłociu, niedaleko fabryki Schindlera został zestrzelony Liberator Royal Air Force.

A.

Warszawa w Krakowie

Kilka dni spędziliśmy w przepięknym Krakowie. Warszawa jednak cały czas „była” z nami – codziennie o sobie przypominała:

a to w sukiennicach:

a to w drodze na zamek – wśród  wmurowanych cegiełek upamiętniających składających się na remont Wawelu po odzyskaniu niepodległości,  znaleźć można wiele instytucji warszawskich, w tym  Tygodnik Ilustrowany z Warszawy, czy kamienicę Domu Jabłkowskich:

na wielu zniszczonych kamienicach – grafiti z Jolantą Brzeską:

na Nowej Hucie – suszarnie na pranie takie jak na warszawskim Muranowie:

A.

Gratuacje dla Katarzyny Uchowicz

Miło nam poinformować, że nasza przewodniczka Kasia Uchowicz jest autorką wystawy o warszawskim architekcie Bohdanie Lachercie. Wystawę można oglądać niestety daleko od Warszawy bo we wrocławskim Muzeum Architektury. Przy okazji otwarcia wystawy Kasia została odznaczona medalem „zasłużony dla kultury polskiej”.  Gratulujemy!!!

 

z cyklu Warszawa za Warszawą

Schronisko Politechniki Warszawskiej Koliba położone u północnego zbocza Połoniny Caryńskiej to miejsce wyjątkowe. Niedaleko Koliby znajduje się miejsce po wsi Caryńskie, która przestała istnieć w wyniku akcji Wisła. W całych Bieszczadach w latach 1946-47 wysiedlano mieszkańców: Rusinów do ZSRR, Polaków na ziemie odzyskane. Wsie niszczono, żeby nikt nie starał się osiedlić w terenach przygranicznych. Pozostały tylko piwnice, podmurówki po cerkwiach, nieliczne nagrobki na cmentarzach. Ponownie ludzie zaczeli się osiedlać w Bieszczadach w latach 60-tych. Przyjechało wtedy tam wielu Warszawiaków – podczas budowy tamy na Solinie potrzebni byli szczególnie inżynierowie. Młodzi abslowenci nie mając perspektyw na mieszkanie w stolicy wyjeżdżali w Bieszczady.

A.

Na czym grał Fryderyk?

Lato 1828 roku Fryderyk Chopin spędził  u swojego szkolnego przyjaciela Konstantego Pruszaka w Sannikach.

Według tradycji rodzinnej Pruszaków Fryderyk grał tam na fortepianie warszawskiego producenta Zakrzewskiego.

 

Zakłady Zakrzewskiego znajdowały się na ulicy Miodowej a potem na Elektoralnej. Mylące są jednak daty w któtych funkcjonowała fabryka. Dotarliśmy do informacji, że działalność rozpoczęły około 1837 r. . W jaki sposób grał na nich Fryderyk. Przecież na stałe mieszkał już wtedy w Paryżu?  Może wiecie coś na ten temat?

A.

 

Nietuzinkowa Izabela

Łańcut i Mokotów łączy postać Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej, która miała znaczący wpływ na rozwój dwóch posiadłości – rezydencji w Łańcucie i pałacyku Mon Coteaux.
To właśnie ta dama o nietuzinkowej osobowości przekształciła XVII wieczną fortecę w Łańcucie w zespół pałacowo-parkowy zapraszając wybitnych artystów do zaprojektowania wnętrz i dekoracji Sali Balowej czy Teatru, wśród nich znanych z warszawskich realizacji doby oświecenia Szymona Bogumiła Zuga czy Jana Christiana Kamsetzera.
Warto dodać, że właścicielowi Łańcuta i mężowi Izabeli– marszałkowi wielkiemu koronnemu Stanisławowi Lubomirskiemu Warszawa zawdzięcza wzniesienie w 1770 r. ze względów sanitarnych wałów tzw. ”okopów” Lubomirskiego, które długo miały wpływ na rozwój przestrzenny miasta.
W.