znikająca Wola

Najstarsza kamienica czynszowa na Woli, czyli dom Abrama Włodawera z lat 70 XIX wieku jest w coraz gorszym stanie. Jeszcze kilka lat temu podczas fotospaceru wchodziliśmy w bramę kamienicy, w oficynie nadal mieszkali ludzie, a podwórze tetniło życiem: mieszkańcy spędzali czas na wystawionych przed klatki stołkach i „bujali” chodowane przez siebie gołębie. W murowanych barakach przy oficynie znajdowały się warsztaty zajmujące sie serwisem kół samochodowych.

 

Dziś budynki  są wysiedlone, stanowią zagrożenie budowlane – „wstęp grozi śmiercią” , teren jest ogrodzony …

A.

 

znikające zabytki

Zburzono  ceglany mur otaczający fabrykę Norblina od strony ulicy Łuckiej. Zamiast niego teren dawnej fabryki otacza zwykły tymczasowy i brzydki płot budowlany. Mam nadzieję, że rozbiórka była spowodowana spawami technicznymi i mur zostanie odbudowany.

fragment starego muru:

i po rozbiórce:

A

Korczak

„Dzieci mają wolny wstęp do mego pokoju. Umowa z góry: będzie się można bawić lub tylko półgłosem rozmawiać, albo bezwzględna cisza. Mam na przyjęcie gości małe krzesło, fotelik i stołeczek. Są trzy okna stykające się wzajmnie; środkowe otwarte; parapety nisko – 30 cm nad podłogą. Od szeregu lat codziennie umieszczam krzesełko, fotelik i stołek z dala od otwartego okna, bywa, że je ukrywam gdzieś w kącie. I codziennie wieczorem stoją niezmiennie przy oknie otwartym. Niekiedy widzę jak je od razu zdecydowanym ruchem przesuwają, niekiedy podnoszą cicho i ostrożnie, niemal ukradkiem. Najczęściej nie wiem jak to się stało. W różnych miejscach umieszczałem tygodniki ilustrowane, utrudniałem dostęp do okna doniczkami. I cieszyło mnie jak przemyślnie wymijają pokusy i usuwają przeszkody; otwarte okno zwycięża, nawet gdy wiatr, gdy deszcz, gdy zimno. (…) Dziecku potrzebny ruch, powietrze, światło – zgoda, ale i coś jeszcze. Spojrzenie w przestrzeń, poczucie wolności – otwarte okno.”*

Na ulicy Jaktorowskiej na Woli nadal stoi budynek Domu Dziecka założonego przez Janusza Korczaka i współprowadzonego ze Stefanią Wilczyńską. Nie ma już niestety pokoju doktora z trzema oknami. Pozostała ogromna wiedza pedagogiczna potwierdzona wieloletnią praktyką  z której możemy nadal czerpać i historia ludzi, którzy do końca poświęcili się temu co uznawali za najważniejsze.

Podczas wojny Dom Dziecka  Janusza Korczaka został przeniesiony na ulicę Śliską 16 – na teren getta. Tam zastała je Wielka Akcja Likwidacyjna.  4 sierpnia dzieci ruszyły w ostatnią drogę na Umschlagplatz a potem do Treblinki.

Korczak kilka razy miał możliwość wydostania się z getta. Nie chciał jednak zostawiać tam dzieci.

*Janusz Korczak „Otwarte Okno” W Szkola specjalna T III 1926/1927

A.

przystankowy staruszek

Na terenie zajezdni tramwajowej przy ul. Wolskiej stoi stary przystanek typu Stolica. Dobrze, że został zachowany – już nie znajdziemy takich na mieście. Montowano je w latach 60., a przestano  w roku 1974.  Ta konkretna wiata obsługiwała przystanek autobusowy na ulicy Rydgiera. Tym większy szacun dla Tramwajów Warszawskich!!!

A.

wola wielowyznaniowa

Na tylnej ścianie wolskiego kościoła Mariawitów znajduje się, podkreślający nazwę wyznania, medalion z Maryją.


Wolska działka mariawitów początowo przeznaczona była na cmentarz. Jednak w latach 20 XXw.. sprzedano budynki kościelne na Skaryszewskiej, Szarej i Karolkowej by w 1934r. wybudować niewielki kościól parafialny. Podobno sprzedaż nieruchomości, była efektem przepowiedni o całkowitym zniszczeniu Warszawy, którą kierował się biskup mariawicki Jan Kowalski. Wolski kościól podczas wojny uległ zniszczeniu, ale do remontu w 1956 r. służył parafianom. Na części cmentarnej działki powstała po wojnie zajezdnia tramwajowa. Niestety bardzo trudno jest zobaczyć stary kościół – nie widać go ani z ulicy Wolskiej, ani z chodnika – zasłonięto go kilkoma wielkimi bilbordami:( . Od strony dawnego centrum handlowego Fort Wola widać nowy kościół z czerwonej cegły.

A.

Wola

Niby niepozorna ale pełna uroku kamieniczka przy ulicy Szlenkierów 5 na Woli.

 

W.

Zygmunt Otto

 

 

Dekoracje rzeźbiarskie zdobiące dawny budynek Kasy Chorych na rogu ulicy Wolskiej i Działdowskiej wykonał Zygmunt Otto.  Ten urodzony we Lwowie rzeźbiarz ukończył Szkołę Sztuk Pięknych w Krakowie, studiował też w Wiedniu  by od 1900 roku swoje artystyczne życie związać z Warszawą. Był autorem m.in. kartuszy herbowych na przyczółkach mostu Poniatowskiego, rzeźby na tympanonie gmachu „Zachęty” oraz na domach Pod Orłami, Pod Gigantami i Stowarzyszeniu Techników. Zygmunt Otto przygotował też projekty wielu pomników, z których doczekał realizacji tylko jeden –pomnik Jana Kilińskiego w Warszawie, zaprojektowany we współpracy ze Stanisławem Jackowskim. Artysta zmarł 15 września 1944 r. podczas Powstania Warszawskiego.

W.

Hanka z Woli

Znana aktorka i piosenkarka Hanka Ordonówna (wł. Maria Anna Tyszkiewicz, z domu Pietruszyńska) urodziła się na Woli i spędziła tam dzieciństwo, mieszkała w kamienicy przy ul.Żelaznej 68. Po ukończeniu warszawskiej szkoły baletowej tańczyła w Lublinie i Warszawie. W 1918 r. debiutowała w Sfinksie. Stała się jedną z największych gwiazd kabaretu występując m.in. w Qui Pro Quo, Bandzie i Cyruliku Warszawskim.
W czasie wojny więziona przez Niemców na Pawiaku. Po opuszczeniu więzienia przedostała się do Wilna a następnie próbując interweniować w sprawie aresztowanego męża pojechała do Moskwy skąd została wywieziona
do Uzbekistanu.
Po zwolnieniu z obozu kierowała polskim sierocińcem w Tocku, następnie wraz z nim znalazła się w Indiach. Ostatnie lata spędziła w Libanie, gdzie zmarła w 1950 r. i została pochowana w Bejrucie W 1989 r. jej zwłoki z inicjatywy Jerzego Waldorfa zostały sprowadzone do Warszawy i złożone na Powązkach.
Mural powstał z inicjatywy fundacji Klamra, która postanowiła upamiętnić Hankę Ordonównę i jej zaangażowanie w pomoc dzieciom.
W.

Powązki w deszczu

 

Na Powązkach na nagrobku dwuletniego Romualda Krassowskiego, który zmarł we wrześniu 1851 roku wyryto czterowiersz
,„jako kwiatek młodociany
mrozem ścięty schnie i kona,
tak ciebie synu kochany,
śmierć od matki wzięła łona.”

W.