wolskie tężnie

Byliście już na wolskich tężniach w parku Sowińskiego? Są wyjątkowe. Inne niż te w Konstancinie, czy na placu Hallera. Nie ma charakterysycznych gałązek, po których sączy się solankowa woda. Jest za to zgrabny drewniany pawilon, do którego się wchodzi na inhalację. Ciekawe, czy nie będzie w środku ciasno. Wszak mieszkańców na Woli jest całkiem sporo.

A.

powstańcze getto

76 lat temu dogorywało rozpoczęte 19 kwietnia 1943 roku Powstanie w Getcie. Nikt nie spodziewał się, że powstańcy wytrzymają tak długo.

Trzeba pamiętać, że zarówno bojownicy jak i cywilni mieszkańcy getta przygotowywali się do tej akcji już od dłuższego czasu. Poza planowaniem obrony, zajmowano się też sprawami przyziemnymi: zdobywaniem i magazynowaniem żywności, budową i wyposażeniem podziemnych bunkrów. Takich bunkrów powstała niezliczona ilość. Przy ulicy Miłej 34 znajdował się bunkier, w którym ukrywała się nieznana z imienia autorka dziennika, w którym zapiski obejmują końcówkę kwietnia i początek maja 1943 roku:

„Budowa bunkrów stała się masowa, dniem i nocą, pracowano z wielkim zapałem, budowano prycze, podłogi, schody, wykopano studnię. Drzewo do budowy wzięto z mieszkań (t.zn. z opuszczonych mieszkań). Budowanie trwało 6 tygodni. W czasie budowy zaopatrzono się na później w prowiant. Aryjczycy przychodzili do pracy jedynie dla szmuglu. Zabierali ze sobą cukier i inne rzeczy, a w zamian za to przynosili inny prowiant. To trwało aż do ostatniej akcji. Budowniczym naszego bunkru był p. Arenbrand. Najprzód zbudował on małą piwniczkę, która przylegała do ściany muru przy ulicy Miłej 34. Z wejściem od lewej strony. Z chwilą gdy wraz z wujkiem przeglądałam plan budynku powstała myśl rozszerzenia budowy na wszystkie piwnice. Wejście z prawej strony zostało zamurowane, tak że wszystkie nasze piwnice tworzyły jeden schron”.

24.04.1943 „Porządek dnia jest odwrócony, śpimy w dzień, gotujemy i jemy w nocy”, ”ktoś puka w „Judasza”…, przez kilka minut jest wielki niepokój…Alarmują nas, że się pali. Wszyscy młodzi ludzie wychodzą na podwórze, przystępujemy do akcji gaszenia…”. 26.04.1943 „Przez dym i swąd ognia pobyt w piwnicy stał się prawie niemożliwy. Zaklejamy szpary od drzwi paskami papieru. Chcę pójść do brata, który znajduje się w innym bunkrze drugiego podwórza, jednak jest to zbyt ciężko i zbyt niebezpiecznie…”. 28.04.1943 „My mamy wytrwałość i miejmy nadzieję, że przetrwamy. Walczymy o sprawiedliwość i prawo do życia…”. 29.04.1943 Była bardzo krytyczna noc. O godzinie 4-ej popoł. nieprzyjaciel rzucił granat do naszej piwnicy. Skutek był duży.  … Zaczyna się myśleć o ucieczce na aryjską stronę…u nas w piwnicy nie ma możliwości utrzymania się na dłuższy czas. Nieprzyjemne powietrze, wszy i ciasnota panuje przede wszystkim” .2.5.1943  „o godz. 13-tej słychać mocne głośne rozmowy… głośne ruchy. To są ludzie z naszego domu,… Zarządano od nich, aby powiedzieli prawdę i pokazali dojścia do schronów. Na szczęście ludzie ci nie mieli o tym pojęcia…” Zapiski kończą się 7 maja. Całość dziennika  możecie przeczytać w Wydaniu Specjalnym Tygodnika Powszechnego „Polska Żydowska” z 23 marca 2019 r., w artykule Piotra Weisera „…żyjemy godziną, minutą”. Oryginał dziennika znajduje się w kibucu Getta Beit Lohamei Haghetaot jako część archiwum Adolfa Abrahama Bermana.

Inny z bunkrów znajdował się w podziemiach kamienicy przy ul. Miłej 18. Zbudowany przez szmuglerów Mojżesza Kulasa i Srula Isera – był bunkrem wyjątkowym, przeznaczonym na magazynowanie przeszmuglowanej żywności. Posiadał kilka dużych pomieszczeń, wentylację, elektryczność i 6 zamaskowanych wejść. Od 27 kwietnia siedzibę miało tam dowództwo ŻOB ; schronienie znalazło tu też wielu cywilów – w sumie około 300 osób. 8 maja bunkier otoczyli Niemcy – cywile, na wezwanie okupanta opuścili bunkier, około 15 osobom, między innymi Tosi Altman udało się uciec nieobstawionym jeszcze przez Niemców wyjściem; reszta podjęła nierówną walkę i ostatecznie zdecydowała się zginąć na własnych warunkach popełniając samobójstwo. Tak właśnie zginął komendant Powstania w Getcie Mordechaj Anielewicz. W tym miejscu, na nieekshumowanym grobie, z gruzów okolicznych domów usypano kopiec, koło którego w 1946 roku ustawiono obelisk upamiętniający wydarzenia z 8 maja 1943 roku.

Z kilka dni, 16 maja 1943 r. wybuch Wielkiej Synagogi na Tłomackiem stanie się symbolem ostatecznego pokonania Powstańców.

Niektórym jednak udało się wtedy z getta uciec, między innymi grupie 40 Powstańców z Markiem Edelmanem i  Cywią Lubetkin. Wyszli z getta kanałami, na powierzchnię wydostali się włazem przy ulicy Prostej, dziś upamiętnionym pomnikiem. Tam czekały na nich podstawione ciężarówki.

Część z bohaterów w tym także Marek Edelman i Cywia Lubetkin walczyli w Powstaniu Warszawskim. Potem ich losy były różne  Cywia Lubetkin wraz Icchakiem Cukiermanem wyjechali do Izreala, gdzie założyli Kibuc Bojowników Getta Beit Lohamei Haghetaot,  a Marek Edelman został w kraju i jako lekarz kardiolog  pracował w łódzkim szpitalu.

A.

źródło: Tygodnik Powszechny 23.04.2019 „Polska Żydowska”

fot. Jarek Zuzga

odolany

Na Woli trwa boom budowlany zawsze można spotkać tu betoniarkę. Jak będziecie jechać ulicą Kapsrzaka , to pewnie więcej niż jedną. Ostatnio natrafiliśmy na miejsce, z którego być może wozy pobierają piasek, potrzebny do zrobienia cementu

a także miejsce, gdzie coś chyba poszło nie tak – raczej nieplanowane rozlewisko betonu

A to wszystko na Odolanach, jednym z najbardziej zmieniających się miejsc na Woli.

A.

Picasso w Warszawie

Artyści bywają spontaniczni, często działają pod wpływem chwili. Tak właśnie Pablo Picasso namalował węglem syrenkę z młotem. A namalował ją w dosyć nietypowym miejscu – na ścianie jednego z mieszkań na nowo budowanym osiedlu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Koło przy ul. Deotymy 48.  Nie skonsultował się z nikim – wyjął węgiel i naszkicował . Helena Syrkus, która wraz mężem Szymonem, 3 września 1948 roku, oprowadzała Picassa po zaprojektowanym przez nich osiedlu, żałowała że Picasso nie skonsultował z nimi miejsca szkicu.  Idealna byłaby ściana na sieni wejściowej.

Jakiś czas potem pani Franciszka Sawicka-Prószyńska wraz z mężem zamieszkali w przydzielonym im mieszkaniu  z picassową syrenką. Okazało się jednak, że życie z dziełem sztuki jest bardzo trudne. Codziennie udostępniali mieszkanie wycieczkom. Zdarzało się że przez ich dom w ciągu dnia przechodziło kilkaset osób.

W 1953 roku pani Franciszka złożyła w spółdzielni podanie o zgodę na zamalowanie ściany. I tak po latach  Syrenka zniknęła z Woli. Niedawno pojawiła się jednak na Saskiej Kępie na fasadzie domu przy ul. Obrońców 28/30.

W tym domu 31 sierpnia 1948 roku Picasso spotkał się z przedstawicielami Związku Polskich Artystów Plastyków, które prowadziło tu stołówkę. Rzeźbiarka, Janina Grabowska tak wspomina to spotkanie: „Zaprosiliśmy obu słynnych artystów (Picasso podróżował po Polsce z pisarzem i poetą Paulem Eluardem) na obiad. Obaj panowie stanowili jaskrawy kontrast: maleńki Picasso, łysa głowa jakby z wypalonej gliny twarz, w której błyszczały czarne guziczki oczu, strój więcej niż niedbały – i przystojny Paul Eluard, bardzo elegancki, w ciemnym garniturze. Po kilku słowach powitania Picasso począł się rozbierać, pozostając w jakimś bezrękawniku, zawinąwszy rękawy po łokcie. Ubawiła nas ta bezceremonialność i stworzyła od razu swobodną atmosferę”.

Podczas tego samego pobytu, przy okazji zwiedzania Muzeum Narodowego, Picasso podarował słynne malowane przez siebie ceramiki, które niedawno można było zobaczyć w MNW na wystawie czasowej.

Pablo Picasso jako członek Francuskiej Partii Komunistycznej został zaproszony jako gość specjalny na Pierwszy Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju, który odbył się w sierpniu 1948 roku we Wrocławiu.

A.

Źródło: Niezła sztuka „Picasso w Warszawie” oraz Gazeta Wyborcza  Tomasz Urzykowski „Syrenka Pabla Picassa na ścianie warszawskiego mieszkania”.

warszawskie kontrasty

W Warszawie nie brakuje miejsc, w których stare miesza się z nowym. Tak jest między innymi na na pograniczu Śródmieścia i Woli w pobliżu ronda ONZ: nowoczesne biurowce, bloki osiedla „za żelazną bramą” oraz przedwojenne kamienice -ta na pierwszym planie z niedawno (w związku z wyburzeniem biurowca z lat 90.) odsłoniętym fragmentem muralu PKO oraz ta z tyłu, w której urodził się ksiądz Ignacy Skorupka.

A.