warszawskie kontrasty

W Warszawie nie brakuje miejsc, w których stare miesza się z nowym. Tak jest między innymi na na pograniczu Śródmieścia i Woli w pobliżu ronda ONZ: nowoczesne biurowce, bloki osiedla „za żelazną bramą” oraz przedwojenne kamienice -ta na pierwszym planie z niedawno (w związku z wyburzeniem biurowca z lat 90.) odsłoniętym fragmentem muralu PKO oraz ta z tyłu, w której urodził się ksiądz Ignacy Skorupka.

A.

znikająca Wola

Najstarsza kamienica czynszowa na Woli, czyli dom Abrama Włodawera z lat 70 XIX wieku jest w coraz gorszym stanie. Jeszcze kilka lat temu podczas fotospaceru wchodziliśmy w bramę kamienicy, w oficynie nadal mieszkali ludzie, a podwórze tetniło życiem: mieszkańcy spędzali czas na wystawionych przed klatki stołkach i „bujali” chodowane przez siebie gołębie. W murowanych barakach przy oficynie znajdowały się warsztaty zajmujące sie serwisem kół samochodowych.

 

Dziś budynki  są wysiedlone, stanowią zagrożenie budowlane – „wstęp grozi śmiercią” , teren jest ogrodzony …

A.

 

znikające zabytki

Zburzono  ceglany mur otaczający fabrykę Norblina od strony ulicy Łuckiej. Zamiast niego teren dawnej fabryki otacza zwykły tymczasowy i brzydki płot budowlany. Mam nadzieję, że rozbiórka była spowodowana spawami technicznymi i mur zostanie odbudowany.

fragment starego muru:

i po rozbiórce:

A

Korczak

„Dzieci mają wolny wstęp do mego pokoju. Umowa z góry: będzie się można bawić lub tylko półgłosem rozmawiać, albo bezwzględna cisza. Mam na przyjęcie gości małe krzesło, fotelik i stołeczek. Są trzy okna stykające się wzajmnie; środkowe otwarte; parapety nisko – 30 cm nad podłogą. Od szeregu lat codziennie umieszczam krzesełko, fotelik i stołek z dala od otwartego okna, bywa, że je ukrywam gdzieś w kącie. I codziennie wieczorem stoją niezmiennie przy oknie otwartym. Niekiedy widzę jak je od razu zdecydowanym ruchem przesuwają, niekiedy podnoszą cicho i ostrożnie, niemal ukradkiem. Najczęściej nie wiem jak to się stało. W różnych miejscach umieszczałem tygodniki ilustrowane, utrudniałem dostęp do okna doniczkami. I cieszyło mnie jak przemyślnie wymijają pokusy i usuwają przeszkody; otwarte okno zwycięża, nawet gdy wiatr, gdy deszcz, gdy zimno. (…) Dziecku potrzebny ruch, powietrze, światło – zgoda, ale i coś jeszcze. Spojrzenie w przestrzeń, poczucie wolności – otwarte okno.”*

Na ulicy Jaktorowskiej na Woli nadal stoi budynek Domu Dziecka założonego przez Janusza Korczaka i współprowadzonego ze Stefanią Wilczyńską. Nie ma już niestety pokoju doktora z trzema oknami. Pozostała ogromna wiedza pedagogiczna potwierdzona wieloletnią praktyką  z której możemy nadal czerpać i historia ludzi, którzy do końca poświęcili się temu co uznawali za najważniejsze.

Podczas wojny Dom Dziecka  Janusza Korczaka został przeniesiony na ulicę Śliską 16 – na teren getta. Tam zastała je Wielka Akcja Likwidacyjna.  4 sierpnia dzieci ruszyły w ostatnią drogę na Umschlagplatz a potem do Treblinki.

Korczak kilka razy miał możliwość wydostania się z getta. Nie chciał jednak zostawiać tam dzieci.

*Janusz Korczak „Otwarte Okno” W Szkola specjalna T III 1926/1927

A.

przystankowy staruszek

Na terenie zajezdni tramwajowej przy ul. Wolskiej stoi stary przystanek typu Stolica. Dobrze, że został zachowany – już nie znajdziemy takich na mieście. Montowano je w latach 60., a przestano  w roku 1974.  Ta konkretna wiata obsługiwała przystanek autobusowy na ulicy Rydgiera. Tym większy szacun dla Tramwajów Warszawskich!!!

A.