opuszczone cudo

W pałacyku przy Al. Ujazdowskich 23, podczas przedwojennych pobytów w Warszawie mieszkał dyplomata Jan Gawroński wraz z żoną Lucianą Frassati Gawrońską. Luciana, córka założyciela włoskiej La Stampy i siostra wyniesionego na ołtarze brata – Pierra Giorgia Frassati, była osobą niesztampową.
Dzięki niej, na tyłach Nowego Światu pojawił się, zachowany w formie resztkowej do dnia dzisjeszego, pasaż Italia. Prawdziwą odwagą Luciana wykazała się w czasie wojny, kiedy pracowała na rzecz polskiego ruchu oporu. Na zlecenie premiera rządu RP na uchodźctwie przewoziła przez granice różne materiały i kosztowności. W styczniu 1940 roku podstępem – jako nianię swoich dzieci wywioła z Polski żonę Władysława Sikorskiego – Olgę Zubrzewską. Z samym Mussolinim wynegocjowała uwolnienie 101 krakowskich profesorów w wieku powyżej 40 lat. Odwagą i pewnością siebie przerwała rabunek pasażu Italia przez Wermacht w 1942 roku. A to tylko nieliczne dokonania.
Luciana po wojnie nie wróciła do Polski – ale wspomagała Polaków organizując akcje charytatywne. Dzięki jej wstawienncitwu Polacy mogli oglądać w telewizji relację z objęcia przez Karola Wojtyłę stolicy Piotrowej.

Sam pałacyk został wybudowany w 1924 r. według neobarokowego projektu Marcina Weinfelda. Niestety w czasie wojny został spalony i przy powojennej odbudowie nie odtworzono mansardowego dachu ani części dekoracji. W czasie wojny, jako budynek w dzielnicy niemieckiej, pałacyk mieścił siedzibę dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski. Przed pałacykiem 1 lutego 1944 roku doszło do zamachu na Franza Kutcherę.
Po wojnie w pałacyku mieściła się m. innymi ambasada Jugosławi, potem Serbii. Po latach procesu spadkobiercom Gawrońskich udało się odzyskać zagrabioną własność.
Nie wiemy jakie są plany dotyczące pałacyku – na razie wyglada trochę jak tajemnicza barcelońska willa z powieści Carlosa Ruiza Zafona.

A.

sąd w kościele

W roku 1339 r. odbyć się miał papieski proces pomiędzy  Królestwem Polskim, a Zakonem Krzyżackim. Miał to być proces nie cywilny a karny.  Chodziło o rozstrzygnięcie sporu o napaści oraz rabunki, zbrodnie na ludności cywilnej dokonywane podczas krzyżackich najazdów na ziemie polskie.
Na miejsce procesu wybrano Warszawę, co świadczyło o tym, że była na ten czas miastem dobrze rozwiniętym. Sąd musiał odbyć się w miejscu spełniającym wiele warunków: niezależności – Mazowsze było wtedy autonomicznym księstwem; bezpieczeństwa – Warszawa posiadała już system murów miejskich gwarantujący możliwość ochrony uczestników procesu przed ewentualnymi najazdami; reprezentacyjnych – Warszawa musiała zapewnić godne warunki gościny oraz miejsca pracy zarówno dla sędziów jak i stron konfliktu.  Na zjazd w Warszawie przybyli między innymi nuncjusze  papieża Benedykta XII:  Galhardem de Carceribus oraz  Piotr syn Gerwazego – kanonik w Le Puy. Warszawa musiała się też poszczycić możliwością ugoszczenia świadków, a było ich niemało – przybyło 176, z 200 wezwanych.
Sąd obradował w  dzisiejszej warszawskiej katedrze – wtedy kościele parafialnym. Jak wówczas wyglądał kościół?  Nie do końca wiadomo.  Współczesna katedra odbudowana została w stylu gotyku mazowieckiego, w 19 wieku nadano jej kształt w stylu neogotyku angielskiego, a jprzed tym remontem posiadała szatę barokową. Jeszcze wcześniej napewno była mniejsza i skromniejsza,ale na tyle reprezentacyjna by podjąć w swych progach ważnych gości.
A.

Jan & Stanisław

Na fasadzie kościoła św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu umieszczone są w niszach rzeźby czterech Ewangelistów wraz z atrybutami. Święty Jan, który jest przedstawiony wraz z orłem według przekazów ma rysy Stanisława Augusta Poniatowskiego. Autorem rzeźb jest Włoch, nadworny rzeźbiarz króla – Jakub Monaldi.

Wszystkim Janom, Jankom i Jasiom na imieniny życzymy wszystkiego co najlepsze :-).

W.

zamkowy portrecista

Dzisiejszy pałac ślubów – dawna Baciarelówka, czyli królewska pracownia malarska. Dyrektrem malarni był Marcello Baciarelli wybitny portrecista, autor prac historycznych – między innymi serii portretów królów Polski prezentowanych w Gabinecie Marmurowym na Zamku Królewskim. Po zakończeniu prac nad tym projektem Baciarelli  otrzymał szlachectwo oraz tereny w okolicy dzisiejszej ulicy Bagatela, gdzie osiadł.

A.

stare w nowym

Jako dziecko dosyć często jeździłam do Centrum na zakupy. Czekałam na Sienkiewicza, aż Mama skończy pracę, a potem rozpoczynałyśmy obchód. Najczęściej zaczynałyśmy od Sezamu, gdzie można było kupić i lepsze ubrania i coś z gospodarstwa domowego i spożywcze delicje. Takie trochę mydło i powidło. No i można było zajść do McDonalda, ale raczej przed spotkaniem z Mamą, bo wiadomo … niezdrowe.

Kika lat temu zniknął McDonald i zniknął Sezam. Ściana wschodnia, której  budynek domu handlowego WSS Społem Sezam, był  częścią od 1969 r. pozbawiona została jednego z elementów.

sezam

Od 2014 r. kiedy  go zamknięto w okolicy zmieniło się dużo. Otwarto środkową część II linii metra, a w miejscu Sezamu, wybudowano nowoczesny budynek.Nie przypomina dawnego gmachu, ale jak się dobrze przyjrzeć w kształcie budynku można dostrzec literę „S”. Projektanci postanowili też powiesić w podcieniu budynku kopię neonu „Sezam”. Stary, oryginalny neon  trafił do znajdującego się na Pradze Muzeum Neonów. Zabezpieczono także mozaikę na której zawieszony był neon.

A.

 

na dachu

Warszawę często określa się jako miasto zieleni. Jest tu wiele pięknych parków, ogrodów, skwerów, a nawet miejskich lasów. O d jakiegoś czasu nowe budynki mają dachy pokryte ogrodami. Jeden z takich ogrodów jest prawdziwie wyjątkowy. Znajduje się na dachu gmachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Dobrej.
Pełno tam pięknej roślinności, mostków, pergoli i przepięknych warszawskich panoram. Można też podglądać wnętrze budynku – lustrzane okna BUW-u tworzą często ciekawe kompozycje.Ogród został oddany w 2002 r. – 3 lata po otwarciu biblioteki, a projekt przygotowała architekt krajobrazu Irena Bajerska. Bardzo lubimy odwiedzać to miejsce. Jeśli nie macie pomysłu gdzie spędzić ten ciepły weekend, to polecamy ogród BUW.
Na zachętę pokażemy Wam ogród dolny i widoczne z dachu okna – na dach wejdźcie sami:)
A.

na plaży

A może na warszawską plażę?

Około 250 lat temu Bernardo Bellotto Canaletto właśnie gdzieś z praskiego brzegu podziwiał Warszawę. Za pomocą  narzędzia optycznego – camery obscury Canaletto   zarejestrował  krajobraz. Dzięki temu mógł pracować nad  „Widokiem Warszawy od strony Pragi” w swojej pracowni  na Zamku Królewskim

Oryginał obrazu możemy oglądać w sali Prospektowej Zamku.

A.