smutne dzieje karmelickiego klasztoru i kościoła

Kościół pokarmelicki przy Alei Solidarności, do którego prowadzi piękna zielona brama wschodnia, budowany był w latach 1680-1732 na posesji znajdującej się w jurydyce Leszno. W związku z tym zgodę na budowę świątyni wydawali karmelitom właśnie Leszczyńscy, w tym ojciec przyszłego króla polski Stanisława Leszczyńskiego i dziadek królowej Francji – Rafał.
W tym samym czasie koło kościoła powstał dla zakonników klasztor. W 1818 roku został on częściowo zajęty przez władze i przeznaczony na więzienie, w którym przebywali między innymi Walerian Łukasiński, Maurycy Mochnacki czy Piotr Wysocki. Więzienie zajęło cały budynek klasztorny po kasacie zakonu w 1864 r., która była jedną z licznych represji po powstaniu styczniowym.
Kościół i klasztor uległy zniszczeniu podczas II wojny światowej. Kościół odbudowano w latach 50.-tych, a ze względu na budowę trasy WZ, w 1962 roku wykonano bardzo nowatorską jak na tamte czasy operację – budynek przesunięto o 21 metrów na północ.
A.

na Poznańskiej

Śródmieście Południowe ma niepowtarzalny klimat. Przeszliśmy się dziś ulicą Poznańską i magicznie przenieśliśmy się do miasta z początków XX wieku. Wąska, ulica zabudowana eleganckimi, wyremontowanymi (w większości) kamienicami, z przytulnymi ogródkami kawiarnianymi. Tylko samochody i współczesne stroje przechodniów nie pasują do obrazu Warszawy sprzed 100 lat:) Na zdjęciu kamienica na rogu Poznańskiej i Hożej zaprojektowana przez duet architektowniczno – budowlany Czerwiński i Heppen. Dobrego dnia:)

A.

Jelonki na Zamku

Spacerując po terenie ogrodów Zamkowych, natrafiliśmy na  starą studnię zbudowaną z cegieł oznaczonych napisem „Jelonki”.  Cegły takie produkowane były w cegielni Sznajdra, która znajdowała się w pobliżu dzisiejszej ulicy Połczyńskiej – przy gliniance uwiecznionej w słynnej scenie z Misiem w filmie Stanisława Barei.  Cegielnia powstała w połowie XIX wieku, a działalność zakończyła po II wojnie światowej.

A.

przełamująca stereotypy

Maria Skłodowska Curie, która urodziła się i wychowała w naszym mieście była nie tylko wyjątkowym naukowcem, ale też wspaniałym człowiekiem, kobietą, która w ówczesnym świecie przełamywała wszelkie stereotypy. Między innymi studiowała (na 9000 studentów Sorbony było tylko 210 kobiet), pracowała i osiągała sukcesy, zrobiła prawo jazdy by móc ciężarówkami wyposażonymi w aparaturę RTG dojeżdżać do szpitali frontowych.
Poza tym miała wyjątkową rodzinę. Jej córka Ewa, pianistka wspominała „w mojej rodzinie było 5 nagród Nobla. Dwie dla matki, jedna dla ojca, jedna dla siostry, jedna dla szwagra oraz jedna dla męża. Tylko mnie się nie udało…”
Z mężem Piotrem Maria przyjaźniła się i tworzyła jak na tamten czas związek partnerski. Wakacje spędzali na wyprawach rowerowych, mieli dwójkę dzieci i kota w czarno białe łaty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A.
fot. Jarek Zuzga