po Powstaniu

Jak wyglądało życie Warszawiaków, którzy po powstaniu trafili w Polskę?

Bardzo różnie. Niektórzy mieli za Warszawą rodziny, które ich wspierały, niektórzy nie, lub nie mieli możliwości do nich dotrzeć. Polegali na pomocy obcych ludzi, czasem znajomych, przyjaciół

Schronieniem dla wielu pogorzelców, między innymi dla Jerzego Waldorffa,czy Poli Gojawiczyńskiej  było Stawisko – gniazdo rodzinne Iwaszkiewiczów w Podkowie Leśnej.

Waldorff w „Czarne owce dla Apolla” tak wspomina tamtejszy pobyt: „Ileż teraz otoczyło mnie znanych twarzy warszawskich! Dziwne powitanie. Oglądałem ich nie po latach, a zaledwie po kilkumiesięcznej przerwie, która jednak zburzyła nasz świat gruntowniej, niżby to mógł uczynić najdłuższy upływ czasu. Dlatego zobaczyłem niektóre oblicza jak gdyby ucharakteryzowane cierpieniem: pożółkła skóra w fałdach, nieoczekiwane zarosty lub dawniej u tak dbałych o siebie kobiet siwizna noszona we włosach z lekceważeniem a w oczach i rysach trwał lęk, chociaż jego źródła zostały w dalekich rumowiskach.

Stroje wreszcie! To powstanie, co zaskoczyło wielu poza domem, w odległych dzielnicach, zmuszało potem – na wyjście z miasta – do brania takiego przyodziewku, jaki był pod ręką w cudzych opuszczonych mieszkaniach lub piwnicach. Teraz więc znalazłem się pośród maskarady sproszonej na Stawisko, tym upiornej, że brali w udział posępni goście, porozumiewający się z rzadka półgłosem.(…) Jarosław (Iwaszkiewicz – przyp. własny) posługiwał się własnymi metodami kojącego wpływania na potępieńczych gości.

Pamiętam go jak co rano z sypialni na piętrze schodził do hallu starannie ogolony, w kolorowym szlafroku jedwabnym, z tureckim fezem na głowie. Majestatyczny, spokojny, na pytanie zebranych jak przedstawia się wojenna sytuacja , odpowiadał, że jest korzystniejsza niż wczoraj, a Niemcy lada chwila pod naporem ofensywy znad Wisły się wycofają i każdy wtedy będzie mógł się brać do odbudowy z ruin swego życia.

Niewiasty ze Stawiska tak zabiegały o gospodarstwo, aby każdy z przybyszów miał i pożywienie, i nocleg, chociażby na podeście schodów, jak sypiał Roman Jasiński, wcześniejszy i późniejszy muzyczny kierownik Radia. Do rytuału dnia nadającego cień regularności naszej tymczasowej egzystencji, należały obiady i kolacje. Duży stół w jadalni pokrywano pięknym obrusem, na którym rozmieszczano jak najciaśniej zastawę z porcelany i sreber, żeby wokół mogło siąść najwięcej biesiadników, rozsadzonych podług wieku i urzędu, po czym z kuchni wynoszono czasem tylko zsiadłe mleko i kartofle, ale podane z widomą elegancją, jak na uroczystym przyjęciu. Takimi kobiecymi zabiegami obecni zmuszeni byli do zachowania najlepszych manier towarzyskich, co również trzymało w ryzach nerwy i swary. Wieczorami pan domu organizował dyskusje na wybrany temat albo też siadał do fortepianu i przegrywano komentując wspólnie, mazurki Chopina, niektóre sonaty Beethovena, czy nawet śpiewano szczególnie lubiane przez gospodarza pieśni Hugona Wolfa. Wtedy bywało, że na chwilę- uniesieni- zapominaliśmy o świecie”.

A.

Mała Wieś

Wakacje powinny być wyjątkowe.  Dlatego zachęcamy Was do odwiedzenia położonej w poblżu Warki , Małej Wsi. Znajdziecie tam przepiękny, zachowany pałac z końca 18 wieku otoczony malowniczym ogrodem.

Ale przede wszystkim jest to miejsce związane z wyjątkowmi ludżmi. Jedną z nich jest Klementyna Kozietulska  1 v. Walicka, 2 v. Wichlińska – synowa założyciela rezydencji i siostra słynnego szwolażera. Wspaniała gospodyni, założycielka ogrodów. Jej portret namalowany na początku XIX wieku po wielu latach ujrzał światło dzienne. Schowano go w drugiej połowie XIX wieku, gdy odkryte ramiona i dekoldy były uznawane za bardzo niemoralne.

Pałac pozostawał w rodzinie około 155 lat, a w niej znalazły się nazwiska Lubomirskich i Zamoyskich. Pałac należał między innymi do Zdzisława Lubomirskiego – przewodniczącego Rady Regencyjnej.  Po II wojnie światowej stał się własnością państwową. W praktyce odwiedzali to wyjątkowe miejsce komunistyczni notable. Zamieszkał tu Cyrankiewicz wraz z żoną Niną Andrycz. Po upadku komuny pałac odzyskali przedwojenni właścicie  Morawscy. Aktualnie znajduje się tu hotel udostępniany czasowo zwiedzającym.

W jednym z reprezentacyjnych pomieszczeń pałacu znajduje się piękna panorama Warszawy.

Serdecznie polecamy.

A.

 

książe Trojden

Za panowania księcia Mazowieckiego Trojdena, Warszawa stała się miejscem niezwykłego wydarzenia. Otóż w katedrze warszawskiej odbył się w 1339 roku proces papieski pomiędzy Polską a Krzyżakami. Organizacja takiego wydarzenia świadczyła o tym, że miasto mogło pochwalić się odpowiednimi dla dostojników wygodami oraz uznano je za miejsce bezpieczne. Książe Trojden zmarł w 1343 roku i został pochowany w kościele Dominikańskim w Warce skąd w XIX wieku przeniesiono jego szczątki do tego przepięknego, wareckiego kościoła Franciszkanów.

A.

a może do Płocka

Dziś pogoda całkiem ładna, więc polecamy Wam wycieczkę do najbliższego Warszawie miasta stołecznego, Płocka. Płock był stolicą Polski w latach 1079-1138. Tutaj w bazylice pochowani są Władysław Herman i Bolesław Krzywousty. Bazylika, powstała w 1144 r. i była wtedy większa od katedr w Krakowie czy Gnieżnie. Wtedy też wykonano przepiękne drzwi do kościoła, słynne drzwi płockie, które w niewyjaśnionych okolicznościach trafiły do Nowogrodu Wielkiego, gdzie do dziś zdobią tamtejszy sobór. W Płocku możemy podziwiać ich kopię. Poza drzwiami wnętrze kościowła zachwyca przepięknymi polichromiami autorstwa Władysława Drapniewskiego. W 1900 roku przebudowę i remon świątyni zlecono warszawskiemu architektowi Stefanowi Szyllerowi. Koło katedry znajduje się opactwo z pozostałościami zamku, a spacerując po starej części miasta zobaczycie wiele ciekawych starych domów, w tym Muzeum secesji.
Dla dodatkowej zachęty dodamy, że najstarsze zabudowania Płocka wznoszą się na wysokiej wiślanej skarpie, a na Wiśle znajduje się ścieżka spacerowa, z której można podziwiać ten naprawdę wyjątkowo malowniczy widok.

A.

w Konstancinie

Przepiękna willa „Dworek Polski”  w Konstanicnie przy ulicy Skargi  z 1905 roku została zaprojektowana przez Władysława Marconiego. Od 1924 roku należała do ewnagelickiej rodziny Pfeifferów – wolskich garbarzy, którzy od połowy XVIII wieku prowadzili na Woli garbarnię – przed I wojną światową jeden z większych tego typu zakładów w Rosji

A.

jak przeczekać do wiosny

Pod koniec lutego pewnie większość z nas jest zmęczona zimą i marzy o nadejściu wiosny. Marząc o cieplejszych dniach i uciekając od miejskiego zgiełku i smogu odwiedziliśmy Puszczę Kampinoską, a dokładnie szlak na Karczmisko w Truskawiu.

Spacerując  wśród zalanych łąk i po kładkach w zalanym lesie przynaliśmy, że to ta pora roku – której mamy już po dziurki nosie – jest w Truskawiu najpiękniejsza.

Czekając na wiosnę przekonajcie się sami, jedźcie do Truskawia zanim obudzą się komary.  Pamiętajcie o butach na błoto:)

 

A.