29.04.2015

Na stole

W niedzielę miałam przyjemność poprowadzić spacer szlakiem dawnych warszawskich restauracji i cukierni dla firmy Yelp. Mieliśmy szansę posłuchać historii o stałych bywalcach warszawskich knajp, obejrzeć utrwalone na fotografiach wnętrza restauracji czy zapoznać się z ich interesującym menu – teraz już wiem, jak wyglądają kwiczoły 🙂
Dziękuję wszystkim uczestnikom za bardzo miłą atmosferę na spacerze a także przysłane recenzje i zdjęcia ze spaceru – http://www.yelp.pl/…/dawna-warszawska-gastronomia-fotospace…

Weronika

 

Wydarzenia Yelp in Warszawa
yelp.pl
25.04.2015

Gest

„Mnie także uratowano – zrobiła to jakaś nieznana mi kobieta. Rozumiem odtąd, jak ważne są małe gesty, takie, których zaniechać można zupełnie bezkarnie. Taki właśnie gest uratował mi życie. Nieznana mi do dzisiaj urzędniczka poczty w Warszawie przejęła i otworzyła list skierowany do gestapo. Autor listu oskarżał mnie o udział w akcji pomocy Żydom, wymieniał moje imię, nazwisko i dokładny adres. Przyniesiono mi ten list do domu. Oczywiście natychmiast zmieniłem mieszkanie, aby uprzedzić działanie anonimowego denuncjatora. Było to w lipcu 1944 r.”

Władysław Bartoszewski, „Warto być przyzwoitym”, wydawnictwo „W drodze”, 2005

 

23.04.2015

Ona

kapliczka filtrowa

Na rogu ulicy Filtrowej i Asnyka stoi kamienica z charakterystycznym zaokrągleniem. Ten dawny Dom Dochodowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych został wybudowany w 1938 roku a następnie mocno zniszczony podczas wojny został odbudowany już w 1946 roku. Podwórko jest duże, zastawione samochodami, sprawia trochę smutne wrażenie, na ścianach kamienicy widać niedbale „załatane” tynkiem ślady po kulach…
Na szczęście jest też Ona … Być może ktoś wie trochę więcej o historii tej kapliczki z Filtrowej 62?

W.

 

19.04.2015

19 kwietnia 1943

Przed wyjazdem w misję do Londynu jesienią 1942 roku Jan Karski w spotkał się z przywódcami żydowskiego podziemia – Leonem Fainerem z Bundu i Menachem Kirszenbaumem -przedstawicielem syjonistów. Ten ostatni powiedział wtedy do polskiego emisariusza-

„-Wy Polacy macie szczęście. Wielu z was cierpi, wielu ginie, naród jednak trwa. Po wojnie znów będzie Polska.
Miasta zostaną odbudowane, a rany się zabliźnią. Z morza łez, bólu i upokorzenia dźwignie się ten kraj, który i dla nas był ojczyzną. Tylko nas, Żydów, już tu nie będzie. Zniknie cały nasz naród. Hitler przegra swoją wojnę przeciwko ludzkości, dobru i sprawiedliwości, ale nas – zwycięży. Zwycięży to nie jest nawet dobre słowo. On nas po prostu wymorduje.” (…)

„Dwa dni później udałem się do getta warszawskiego. Przede wszystkim odniosłem wrażenie, że cała ludność dzielnicy z jakiegoś powodu znalazła się na ulicy. Idąc chodnikiem potykaliśmy się o kobiety, mężczyzn i dzieci. Byli wychudzeni, głodni i chorzy. Siedzieli na ziemi, usiłując żebrać lub coś sprzedać. Mijali na ludzie o dzikim spojrzeniu błyszczących od gorączki oczu. Gdzieś biegli, spieszyli się. Panował smród. Ulice były nie sprzątane. Rynsztoki wypełnione fekaliami. I trupy. Nagie trupy.”

Jan Karski, „Tajne państwo. Opowieść o polskim podziemiu.”

N.

Tak przyjęcie sakramentu bierzmowania wiosną 1943 roku wspomina Basia Łączyńska, 15-letnia wtedy harcerka z drużyny „Wron” z Rembertowa (21 WDH).

Smutny był czas okupacji, ale nam tego majowego dnia wcale nie było smutno. Przed dwoma dniami dowiedziałam się od starszego brata, który był ministrantem, że mamy iść do spowiedzi, ponieważ w Katedrze św. Jana otrzymamy Sakrament Bierzmowania. Wiadomość tą przekazał Markowi ksiądz Skrzeszewski- proboszcz z Rembertowa zaangażowany w konspirację. Byłam zdziwiona… O Sakramencie Bierzmowania wiedziałam tylko tyle, że jest to pasowanie na rycerza Pana Boga. To bardzo ważna i odpowiedzialna sprawa – myślałam – na pewno ważniejsza niż moja praca w konspiracji.
Wczesnym słonecznym rankiem szła nas z dworca spora grupa młodzieży z Rembertowa w kierunku Starego Miasta. Zgodnie z prawem konspiracji szliśmy pojedynczo lub po dwoje bocznymi ulicami. Byłam czujna i nie traciłam z oczu tych co przede mną i z boku..

To nawyk, bo nie daj Boże, Niemcy. Nareszcie pl. Zamkowy i Katedra. W kościele panował półmrok. Spora gromada wiernych stała przy ołtarzu przed balustradą. Zaczęła się Msza Święta. Było cicho i dostojnie. Pod koniec Mszy ksiądz celebrant zwrócił się do wiernych „prosząc młodzież o utworzenie szpaleru przez środek kościoła, a wiernych o podejście do młodzieży i położenie prawej ręki na ramieniu każdego z nich… Za chwilę poczułam na swoim ramieniu położoną rękę. Miałam w ręku kartkę z wybranym imieniem-Maria, którą odebrał ksiądz idący przed kapłanem w ciemnym płaszczu –na pewno księdzem biskupem, udzielającym nam Sakramentu Bierzmowania. Przeżycie tej chwili było dla mnie tak silne, że nie pamiętam innych szczegółów.  Po kilku słowach do nas na temat ważności przyjętego Sakramentu i po błogosławieństwie ksiądz poprosił nas abyśmy wmieszani w gromadkę wiernych  sprawnie opuścili kościół.

To było 72 lata temu. Być może w cudem zachowanych księgach katedralnych istnieją jakieś notatki z tamtego okresu? Bardzo jestem ciekawa, który z księży biskupów udzielał nam Sakramentu Bierzmowania? A może, ktoś kto był też bierzmowany w tym czasie w Katedrze pamięta więcej szczegółów niż ja?”

18.02.2015

Wehikuł czasu

Nie jestem skowronkiem, a czasem niestety trzeba wcześnie wstać 🙁 . Jednym z moich sposobów na obudzenie się jest spacer. Jakiś czas temu, gdy półprzytomna szłam ulicą Nowogrodzką, nagle coś mnie zatrzymało i zmusiło do zawrócenia ku opuszczonej kamienicy pod numerem 4. Spojrzałam w oświetloną bramę i zobaczyłam starodawny elegancki samochód. Uszczypnęłam się, ale samochód nadal stał. To było jak podróż w czasie – kamienica ożyła. Niestety czar prysł – w bramie pojawił się niezbyt sympatyczny i współcześnie ubrany pan, a ja poszłam swoją drogą. Wpadłam w wir codziennego dnia i o magicznym samochodzie zapomniałam.

Aż… kilka dni temu przechodząc Nowogrodzką zauważyłam, że w bramie pod nr 4 znowu się świeciło, a na schodach prowadzących do zachodniej klatki rozłożony był czerwony dywan. Kilka kroków dalej w witrynie stał mój porankowy wehikuł czasu. Obok niego statyw fotograficzny. Film? Reklama? Nie wiem, ale więcej takich niespodzianek proszę.

20150123_193339

20150123_193230

P1130673

Kamienica przy Nowogrodzkiej 4 została wybudowana ponad 100 lat temu dla Rudolfa Wilczyńskiego. Jak pisze Jerzy S. Majewski cytując Joannę Tyską (w G.W. z 14.02.2014): „Na podwórku – basen z wodotryskiem. Najbardziej niezwykła była brama. Jej ściany, wyłożone częściowo różowym marmurem węgierskim zdobiła maska lwa. Parter budynku zajmowały sklepy. Wyżej od frontu na każdym piętrze były po dwa pięciopokojowe mieszkania z wejściem z głównej, marmurowej klatki schodowej oraz z klatek kuchennych w oficynach bocznych… W paradnej klatce schodowej była winda o kryształowych szybkach. Maleńkie windy zamontowano też na klatkach kuchennych”. W 1939 r. kamienicę nabyła rodzina Karola Briesemeistera, właściciela cukierni Szwajcarskiej.

Dom przetrwał wojnę i został odzyskany przez spadkobierców, którzy sprzedali go firmie Restaura. Niestety od paru lat wygląda jak  opuszczony 🙁 . Choć z przerwami: niedawno, przez prawie rok, gościł tu popularny squat, a teraz wehikuł czasu. Czy oznacza to początek nowego życia kamienicy?

A.

03.01.2015

śledztwo na Woli

Wolski kościół pod wezwaniem świętego Wawrzyńca jest miejscem wyjątkowym. Ustyuowany trochę z boku, z dala od osiedli pomiędzy cmentarzami, parkami, na niewielkim wzniesieniu, wśród starych drzew zachęca do odwiedzin.

wola, kosciol sw wawrzynca, reduta 59 powstanie listopadowe - 20

Pierwsza wzmianka o kościele pojawia się  już w 1422 roku czyli bardzo wcześnie, kilka lat po tym jak oficjalnie nadano prawa miejskie Nowemu Miastu. Drewnianą początkowo świątynię we wsi Wielka Wola, królowa Marysieńka postanowiła wymurować, ale liczne wojny i problemy sprawiły, że budowa ciągnęła się aż do drugiej połowy XVIII wieku.

wola, kosciol sw wawrzynca, reduta 59 powstanie listopadowe - 09

Świątynia znajduje się na terenie Reduty 56, czyli miejsca strategicznego pod względem wojskowym, a jej ściany zdobi broń. Nie są to miecze, ani szable, a najprawdziwsze kule armatnie, które zostały wmurowane jako jedno z narzędzi zwycięstwa wojsk rosyjskich pod wodzą Paskiewicza podczas zdobywania Warszawy w 1831 r. Po klęsce powstania listopadowego kościół został przemianowany na cerkiew Włodzimierskiej Ikony Matki Boskiej, a podczas przebudowy fasady ozdobiono właśnie kulami. W trakcie tej przegranej bitwy o Warszawę w 1831 r. zginął generał Sowiński, którego grób znajduje się na Reducie.

general sowinski, wola reduta 59 powstanie listopadowe kosciol sw wawrzynca - 2

O teren reduty i groby żołnierzy, którzy zginęli tu podczas powstania listopadowego, we wrześniu 1939  oraz ofiar powstania warszawskiego dba  znajdująca się po przeciwnej stonie ulicy Wolska Spółdzielnia Pracy Skala – światowej sławy producent narzędzi kreślarskich, którego początki sięgają przedwojennej firmy St. Szymański i K. Cygański

P1130099

Dla mnie to miejsce kojarzy się też z pewnym kryminałem. Ilekroć patrzę na wysoko umiejscowione okna świątyni wydaje mi się, że zaraz ujrzę…

Jeśli czytaliście „Śledztwo” Stanisława Lema to napewno wiecie o co mi chodzi.

A.

 

 

02.11.2014

Grobbing

Czas Wszystkich Świętych to okres wspomnień i zadumy Jednak z roku na rok spacerując po warszawskich cmentarzach coraz więcej „drobiazgów” wybija z refleksyjnego nastroju – czasem nawet trudno uwierzyć w to co się widzi:(

Balony wśród powstańczych grobów na Cmentarzu Powstańców Warszawy:

IMG_7517

groby wyznaczające miejsca parkingowe na Cmentarzu Prawosławnym:

IMG_7525

no i najbardziej  zrozumiałe, acz dziwne:

IMG_7530

A.

08.10.2014

Miłego dnia!

Schody w parku w pobliżu ulicy Dworkowej, jak codziennie niosę pod pachą lekki wózek-spacerówkę (szyny już dawno ukradziono) a dwójka moich dzieci podąża na górę „rynną” na skarpie, żeby ciekawiej było. W pewnym momencie słyszę głos-
-Może Pani pomóc? -pyta na oko dziesięcioletni chłopiec, który schodzi na dół.
-Nie trzeba, dziękuję! -odpowiadam i uśmiecham się, ale zaraz zmieniam zdanie widząc wyraz silnego rozczarowania na Jego twarzy
-Właściwie, gdybyś mógł mi pomóc z wózkiem…

Chłopiec chwyta sam spacerówkę i wnosi ją szybko na górę. Kiedy Mu dziękuję mówi-
-To nic takiego, chociaż tak mogłem pomóc… Miłego dnia!

Mój synek komentuje to następująco -„Ten chłopiec jest naprawdę silny!”
W duszy przyznaje mu całkowitą rację myśląc o zdrowych, wysportowanych mężczyznach, którzy mijali mnie obojętnie na tych schodach przez ostatnie lata zimą kiedy znosiłam dzieci w ciężkich wózkach…
Miłego dnia!

N.

26.09.2014

Życie

27 września 1944 roku, Bałuckiego 14, piwnica

„W tej chwili wpadł major Zryw -„Bronimy się i tu padniemy”.

Zakotłowało. Kobiety objęły majora za kolana, któraś całowała go w stopę. Klęczały. Jedna podniosła do góry niemowlę. Druga wyciągnęła naprzód może dwuletniego malca. „Panie majorze, litości. Litości nad naszymi dziećmi! Chcemy żyć, chcemy żeby one żyły. Nie bijcie się już, kapitulujcie! Tutaj są sami cywile, tyle dzieci, tyle dzieci, ranni, starcy, majorze!”
To już nie był krzyk, to skowyt. Otoczyły Zrywa ciasno, tłoczyły, nie mógł się ruszyć. Coś mieniło mu się w wyrazie twarzy. Przygarbił się. Długo patrzył na chłopczyka, wziął od matki na ręce jej niemowlę.Milczenie. A potem, schyliwszy głowę , półszeptem „Poddajemy się”. I do mnie „Oddawaj granat”. Oddałam (…)

Piwniczni ludzie, spakowani, przysiedli na tobołkach. Siedzieli jak w poczekalni, w ogonku, nie kłócąc się o pierwsze miejsce, nieruchomi.”

Teresa Sułowska -Bojarska, łączniczka, ps. „Dzidzia-Klamerka” fragment książki  „Codzienność. Sierpień – wrzesień 1944”.

N.

« Poprzednia stronaNastępna strona »