Razem czyli osobno

Poranek, klinika dentystyczna dla dzieci na Mokotowie. Stłoczeni na małej poczekalni siedzą obok siebie rodzice i dzieci. Rodzice wpatrzeni w swoje smartfony, dzieci w swoje. Mijają kolejne minuty a  tu kompletna cisza i bardzo smutny dla mnie spokój.

Z okazji Dnia Dziecka życzę wszystkim Dzieciom a także Rodzicom jak najwięcej czasu  RAZEM – na rozmowę, na czytanie, na przytulanie, na gotowanie, na skakanie po kałużach w parku lub czasem po prostu na wspólne pomilczenie.

W.

Twoje Matki obie

Poeta Jerzy Ficowski zadedykował ten wiersz swojej żonie -Elżbiecie, która jako półroczne niemowlę z inicjatywy Ireny Sendlerowej została przemycona w drewnianej skrzynce z warszawskiego getta na aryjską stronę. Bardzo porusza mnie ta historia o dwóch Matkach -pierwszej, która była w stanie oddać córeczkę, żeby uratować Jej życie  i drugiej, która  Ją przyjęła ryzykując życie własne.

Jerzy Ficowski,  Biecie

Pod Torą nadaremną

pod uwięzioną gwiazdą

urodziła cię matka

masz dowód na nią

niezbity nie zabity

bliznę pępka

znak rozstania na zawsze

które cię nie zdążyło zaboleć

to wiesz

Potem spałaś w tobołku

wyniesionym z getta

ktoś powiedział że w skrzynce

skleconej gdzieś na Nowolipiu

z dopływem powietrza

bez dopływu strachu

ukrytej w wozie z cegłą

Wymknęłaś się w tej trumience

zbawiona ukradkiem

z tamtego świata na ten świat

aż na aryjską stronę

i ogień zajął

pusty kąt po tobie

Więc nie płakałaś

płacz bywał śmiertelny

luminal cię usypiał

swoją kołysanką

I prawie cię nie było

żebyś mogła być

A matka

ocalona w tobie

mogła już wstąpić w tłumną śmierć

szczęśliwa niecała

mogła zamiast pamięci dać ci

na odjezdne

podobieństwo do siebie

i datę i imię

aż tyle

I zaraz się zakrzątnął

koło twego snu

ktoś przygodny naprędce

i został już na długie zawsze

i obmył cię z sieroctwa

i spowinął w miłość

i stał się odpowiedzią

na twoje pierwsze słowo

To twoje matki obie

nauczyły cię

tak nie dziwić się wcale

kiedy mówisz

J e s t e m

Tablice Thorka

Tablice wg.projektu Karola Tchorka upamiętniające mieszkańców Warszawy, którzy zginęli zamordowani w ulicznych egzekucjach podczas okupacji często zawierają błędy merytoryczne, dotyczące na przykład rzeczywistej liczby ofiar.
Na zdjęciach widać doraźnie „poprawioną” tablicę umieszczoną na budynku przy ulicy Wierzbowej 9. Warto byłoby przeprowadzić całościowy projekt dotyczący uwiarygodnienia informacji zawartych na tych tablicach i ich poprawy, także na poziomie graficznym.

thorek 2 a

W.

 

Fotografowie Warszawy

Będąc na Krakowskim Przedmieściu warto zajrzeć na skwer im. Jana Twardowskiego (u zbiegu ulic Karowej i Krakowskiego Przedmieścia), żeby obejrzeć wystawę przygotowaną przez DSH i poświęconą trzem fotografom XIX- wiecznej Warszawy -Karolowi Beyerowi, Maksymilianowi Fajansowi i Konradowi Brandlowi.Dzięki ich fotografiom czeka nas pasjonująca podróż w czasie i odkrywanie na nowo znanej-nieznanej Warszawy. Co ciekawe w miejscu gdzie prezentowana jest ekspozycja w 1845 roku Karol Beyer otworzył swój zakład fotograficzny.

Wystawę będzie można oglądać aż do 18 października.

W.

dsh 1

 

dsh

Na stole

W niedzielę miałam przyjemność poprowadzić spacer szlakiem dawnych warszawskich restauracji i cukierni dla firmy Yelp. Mieliśmy szansę posłuchać historii o stałych bywalcach warszawskich knajp, obejrzeć utrwalone na fotografiach wnętrza restauracji czy zapoznać się z ich interesującym menu – teraz już wiem, jak wyglądają kwiczoły 🙂
Dziękuję wszystkim uczestnikom za bardzo miłą atmosferę na spacerze a także przysłane recenzje i zdjęcia ze spaceru – http://www.yelp.pl/…/dawna-warszawska-gastronomia-fotospace…

Weronika

 

Wydarzenia Yelp in Warszawa
yelp.pl

Gest

„Mnie także uratowano – zrobiła to jakaś nieznana mi kobieta. Rozumiem odtąd, jak ważne są małe gesty, takie, których zaniechać można zupełnie bezkarnie. Taki właśnie gest uratował mi życie. Nieznana mi do dzisiaj urzędniczka poczty w Warszawie przejęła i otworzyła list skierowany do gestapo. Autor listu oskarżał mnie o udział w akcji pomocy Żydom, wymieniał moje imię, nazwisko i dokładny adres. Przyniesiono mi ten list do domu. Oczywiście natychmiast zmieniłem mieszkanie, aby uprzedzić działanie anonimowego denuncjatora. Było to w lipcu 1944 r.”

Władysław Bartoszewski, „Warto być przyzwoitym”, wydawnictwo „W drodze”, 2005

 

Ona

kapliczka filtrowa

Na rogu ulicy Filtrowej i Asnyka stoi kamienica z charakterystycznym zaokrągleniem. Ten dawny Dom Dochodowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych został wybudowany w 1938 roku a następnie mocno zniszczony podczas wojny został odbudowany już w 1946 roku. Podwórko jest duże, zastawione samochodami, sprawia trochę smutne wrażenie, na ścianach kamienicy widać niedbale „załatane” tynkiem ślady po kulach…
Na szczęście jest też Ona … Być może ktoś wie trochę więcej o historii tej kapliczki z Filtrowej 62?

W.

 

19 kwietnia 1943

Przed wyjazdem w misję do Londynu jesienią 1942 roku Jan Karski w spotkał się z przywódcami żydowskiego podziemia – Leonem Fainerem z Bundu i Menachem Kirszenbaumem -przedstawicielem syjonistów. Ten ostatni powiedział wtedy do polskiego emisariusza-

„-Wy Polacy macie szczęście. Wielu z was cierpi, wielu ginie, naród jednak trwa. Po wojnie znów będzie Polska.
Miasta zostaną odbudowane, a rany się zabliźnią. Z morza łez, bólu i upokorzenia dźwignie się ten kraj, który i dla nas był ojczyzną. Tylko nas, Żydów, już tu nie będzie. Zniknie cały nasz naród. Hitler przegra swoją wojnę przeciwko ludzkości, dobru i sprawiedliwości, ale nas – zwycięży. Zwycięży to nie jest nawet dobre słowo. On nas po prostu wymorduje.” (…)

„Dwa dni później udałem się do getta warszawskiego. Przede wszystkim odniosłem wrażenie, że cała ludność dzielnicy z jakiegoś powodu znalazła się na ulicy. Idąc chodnikiem potykaliśmy się o kobiety, mężczyzn i dzieci. Byli wychudzeni, głodni i chorzy. Siedzieli na ziemi, usiłując żebrać lub coś sprzedać. Mijali na ludzie o dzikim spojrzeniu błyszczących od gorączki oczu. Gdzieś biegli, spieszyli się. Panował smród. Ulice były nie sprzątane. Rynsztoki wypełnione fekaliami. I trupy. Nagie trupy.”

Jan Karski, „Tajne państwo. Opowieść o polskim podziemiu.”

N.

Bierzmowanie pod osłoną nocy …

Tak przyjęcie sakramentu bierzmowania wiosną 1943 roku wspomina Basia Łączyńska, 15-letnia wtedy harcerka z drużyny „Wron” z Rembertowa (21 WDH).

Smutny był czas okupacji, ale nam tego majowego dnia wcale nie było smutno. Przed dwoma dniami dowiedziałam się od starszego brata, który był ministrantem, że mamy iść do spowiedzi, ponieważ w Katedrze św. Jana otrzymamy Sakrament Bierzmowania. Wiadomość tą przekazał Markowi ksiądz Skrzeszewski- proboszcz z Rembertowa zaangażowany w konspirację. Byłam zdziwiona… O Sakramencie Bierzmowania wiedziałam tylko tyle, że jest to pasowanie na rycerza Pana Boga. To bardzo ważna i odpowiedzialna sprawa – myślałam – na pewno ważniejsza niż moja praca w konspiracji.
Wczesnym słonecznym rankiem szła nas z dworca spora grupa młodzieży z Rembertowa w kierunku Starego Miasta. Zgodnie z prawem konspiracji szliśmy pojedynczo lub po dwoje bocznymi ulicami. Byłam czujna i nie traciłam z oczu tych co przede mną i z boku..

To nawyk, bo nie daj Boże, Niemcy. Nareszcie pl. Zamkowy i Katedra. W kościele panował półmrok. Spora gromada wiernych stała przy ołtarzu przed balustradą. Zaczęła się Msza Święta. Było cicho i dostojnie. Pod koniec Mszy ksiądz celebrant zwrócił się do wiernych „prosząc młodzież o utworzenie szpaleru przez środek kościoła, a wiernych o podejście do młodzieży i położenie prawej ręki na ramieniu każdego z nich… Za chwilę poczułam na swoim ramieniu położoną rękę. Miałam w ręku kartkę z wybranym imieniem-Maria, którą odebrał ksiądz idący przed kapłanem w ciemnym płaszczu –na pewno księdzem biskupem, udzielającym nam Sakramentu Bierzmowania. Przeżycie tej chwili było dla mnie tak silne, że nie pamiętam innych szczegółów.  Po kilku słowach do nas na temat ważności przyjętego Sakramentu i po błogosławieństwie ksiądz poprosił nas abyśmy wmieszani w gromadkę wiernych  sprawnie opuścili kościół.

To było 72 lata temu. Być może w cudem zachowanych księgach katedralnych istnieją jakieś notatki z tamtego okresu? Bardzo jestem ciekawa, który z księży biskupów udzielał nam Sakramentu Bierzmowania? A może, ktoś kto był też bierzmowany w tym czasie w Katedrze pamięta więcej szczegółów niż ja?”

Wehikuł czasu

Nie jestem skowronkiem, a czasem niestety trzeba wcześnie wstać 🙁 . Jednym z moich sposobów na obudzenie się jest spacer. Jakiś czas temu, gdy półprzytomna szłam ulicą Nowogrodzką, nagle coś mnie zatrzymało i zmusiło do zawrócenia ku opuszczonej kamienicy pod numerem 4. Spojrzałam w oświetloną bramę i zobaczyłam starodawny elegancki samochód. Uszczypnęłam się, ale samochód nadal stał. To było jak podróż w czasie – kamienica ożyła. Niestety czar prysł – w bramie pojawił się niezbyt sympatyczny i współcześnie ubrany pan, a ja poszłam swoją drogą. Wpadłam w wir codziennego dnia i o magicznym samochodzie zapomniałam.

Aż… kilka dni temu przechodząc Nowogrodzką zauważyłam, że w bramie pod nr 4 znowu się świeciło, a na schodach prowadzących do zachodniej klatki rozłożony był czerwony dywan. Kilka kroków dalej w witrynie stał mój porankowy wehikuł czasu. Obok niego statyw fotograficzny. Film? Reklama? Nie wiem, ale więcej takich niespodzianek proszę.

20150123_193339

20150123_193230

P1130673

Kamienica przy Nowogrodzkiej 4 została wybudowana ponad 100 lat temu dla Rudolfa Wilczyńskiego. Jak pisze Jerzy S. Majewski cytując Joannę Tyską (w G.W. z 14.02.2014): „Na podwórku – basen z wodotryskiem. Najbardziej niezwykła była brama. Jej ściany, wyłożone częściowo różowym marmurem węgierskim zdobiła maska lwa. Parter budynku zajmowały sklepy. Wyżej od frontu na każdym piętrze były po dwa pięciopokojowe mieszkania z wejściem z głównej, marmurowej klatki schodowej oraz z klatek kuchennych w oficynach bocznych… W paradnej klatce schodowej była winda o kryształowych szybkach. Maleńkie windy zamontowano też na klatkach kuchennych”. W 1939 r. kamienicę nabyła rodzina Karola Briesemeistera, właściciela cukierni Szwajcarskiej.

Dom przetrwał wojnę i został odzyskany przez spadkobierców, którzy sprzedali go firmie Restaura. Niestety od paru lat wygląda jak  opuszczony 🙁 . Choć z przerwami: niedawno, przez prawie rok, gościł tu popularny squat, a teraz wehikuł czasu. Czy oznacza to początek nowego życia kamienicy?

A.