Na stawach Brustmana planowana była wielka przystań, ośrodek rekreacyjny, a wkoło system daszków pergoli chroniących przechodniów przed deszczem. Moi rodzice, którzy sprowadzili się na Wawrzyszew w 1979 r. pamiętają, że na początku na stawach działała  wypożyczalnia rowerów wodnych, a czystość wody pozwalała na kąpiele.

IMG_6003

Potem  kąpieli zakazano, ale nadal można było spacerować, karmić kaczki,  czy łowić ryby, a co dla mnie najcenniejsze – po kilkudniowym silnym (-10 stopniowym mrozie)  i rodzicielskiej wizji lokalnej, można było jeżdzić na łyżwach: wyszaleć się podczas wyścigów, czy amatorskich meczów hokeja.  Czasem ktoś ze starszych, doświadczonych łyżwiarzy uczył nas jazdy do tyłu, piruetów czy eleganckiego wyskoku. Na zamarzniętym stawie były z dwie szufle,  do odgarniania śniegu (z czym nigdy nie było problemu).

IMG_5989

Jakiś czas temu wyprowadziłam się z Wawrzyszewa – czy nadal zimą jeździ się tam na łyżwach?  Nie wiem. Czasy już inne i lodowisk nie brakuje, choć mnie osobiście serce boli jak muszę jeździć w tłumie,  w koło i  słuchać muzyki,  przy której stanowczo nie odpoczywam.

IMG_6022

Same stawy i ich otoczenie klika lat temu wyremontowano i można miło spędzić czas spacerując wokół nich – kacze towarzystwo gwarantowane:)

A.

 

Comments