Wehikuł czasu

Nie jestem skowronkiem, a czasem niestety trzeba wcześnie wstać 🙁 . Jednym z moich sposobów na obudzenie się jest spacer. Jakiś czas temu, gdy półprzytomna szłam ulicą Nowogrodzką, nagle coś mnie zatrzymało i zmusiło do zawrócenia ku opuszczonej kamienicy pod numerem 4. Spojrzałam w oświetloną bramę i zobaczyłam starodawny elegancki samochód. Uszczypnęłam się, ale samochód nadal stał. To było jak podróż w czasie – kamienica ożyła. Niestety czar prysł – w bramie pojawił się niezbyt sympatyczny i współcześnie ubrany pan, a ja poszłam swoją drogą. Wpadłam w wir codziennego dnia i o magicznym samochodzie zapomniałam.

Aż… kilka dni temu przechodząc Nowogrodzką zauważyłam, że w bramie pod nr 4 znowu się świeciło, a na schodach prowadzących do zachodniej klatki rozłożony był czerwony dywan. Kilka kroków dalej w witrynie stał mój porankowy wehikuł czasu. Obok niego statyw fotograficzny. Film? Reklama? Nie wiem, ale więcej takich niespodzianek proszę.

20150123_193339

20150123_193230

P1130673

Kamienica przy Nowogrodzkiej 4 została wybudowana ponad 100 lat temu dla Rudolfa Wilczyńskiego. Jak pisze Jerzy S. Majewski cytując Joannę Tyską (w G.W. z 14.02.2014): „Na podwórku – basen z wodotryskiem. Najbardziej niezwykła była brama. Jej ściany, wyłożone częściowo różowym marmurem węgierskim zdobiła maska lwa. Parter budynku zajmowały sklepy. Wyżej od frontu na każdym piętrze były po dwa pięciopokojowe mieszkania z wejściem z głównej, marmurowej klatki schodowej oraz z klatek kuchennych w oficynach bocznych… W paradnej klatce schodowej była winda o kryształowych szybkach. Maleńkie windy zamontowano też na klatkach kuchennych”. W 1939 r. kamienicę nabyła rodzina Karola Briesemeistera, właściciela cukierni Szwajcarskiej.

Dom przetrwał wojnę i został odzyskany przez spadkobierców, którzy sprzedali go firmie Restaura. Niestety od paru lat wygląda jak  opuszczony 🙁 . Choć z przerwami: niedawno, przez prawie rok, gościł tu popularny squat, a teraz wehikuł czasu. Czy oznacza to początek nowego życia kamienicy?

A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *