Gest

„Mnie także uratowano – zrobiła to jakaś nieznana mi kobieta. Rozumiem odtąd, jak ważne są małe gesty, takie, których zaniechać można zupełnie bezkarnie. Taki właśnie gest uratował mi życie. Nieznana mi do dzisiaj urzędniczka poczty w Warszawie przejęła i otworzyła list skierowany do gestapo. Autor listu oskarżał mnie o udział w akcji pomocy Żydom, wymieniał moje imię, nazwisko i dokładny adres. Przyniesiono mi ten list do domu. Oczywiście natychmiast zmieniłem mieszkanie, aby uprzedzić działanie anonimowego denuncjatora. Było to w lipcu 1944 r.”

Władysław Bartoszewski, „Warto być przyzwoitym”, wydawnictwo „W drodze”, 2005

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *