31.08.2016

Wanda

„Dzień 1 września bardzo przeżyłam. Nie rozumiałam dlaczego moja przyjaciółka, Żydówka-tak bardzo płakała. A rozpaczała okropnie. Jej brat, który w tym czasie kończył podchorążówkę, został powołany do wojska, Hana bardzo się o niego martwiła, chyba wiedziała więcej o stosunku Niemców do Żydów niż ja wtedy. Nie była chętna do zabawy. Tego dnia moja mama Bronisława obchodziła imieniny. Przyszli goście, ale też było jakoś inaczej więc ten dzień zapamiętałam jako bardzo smutny. (…)
2016-08-31 21.10.41
Dwa tygodnie później dwunastoletnia Wanda Traczyk, mieszkanka ulicy Dolnej jest świadkiem jak Niemcy strzelają do kobiety z niemowlęciem na ręku.
– „Po tych kilku koszmarnych wydarzeniach wrześniowych, a zwłaszcza tym, postanowiłam, że nie będę czekać bezczynnie na to, co się stanie. Zrozumiałam, że nie ma możliwości innej, jak tylko wyrzucić Niemców z Polski. Inaczej nas wszystkich wymordują. Skoro z taką łatwością przychodzi im zabijanie niemowląt… Dlatego wstąpiłam do konspiracji, dlatego później brałam w powstaniu, dlatego nie tylko zostałam łączniczką, ale też strzelcem.”

Tekst wspomnień Wandy Traczyk -Stawskiej, ps. „Pączek” i jej zdjęcie pochodzą z książki „Łączniczki. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego” autorzy – Maria Fredro-Boniecka, Wiktor Krajewski.

W.

Comments

Komentowanie wyłączone.