26.09.2016

Kapitulacja

„Opuszczamy Mokotów (…) Zerknęłam w lewo, Brama. Tak zwana Baszta, zbryzgana ciosami kul. Ogrody, potem zraniony pociskiem, półzgruzowany kościół Świętego Michała,Tu miał się odbyć ślub Ini. Przy kościele stromy zjazd w Dolną. Teraz można by przebiec spokojnie, nie ma obstrzału nie strzelają. Znów ogrody. Zubożała zieleń, niezebrane, półzgniłe pomidory czerwienią się gdzie niegdzie. Po prawej?  Pusta, milcząca Ursynowska. Nie dojrzę stąd miejsca, w którym stało się to z Marianem, z Ulą, ze mną. Park Dreszera zryty, przeorany wojną, rozjechany czołgami. Rowy, w których przeczekiwało się nalot, drzewa wyszarpnięte z ziemi, krzyczą ku niebu, chwytają je w zakrzywione szpony korzeni.”

Cytowany fragment pochodzi z książki „Codzienność. Sierpień -wrzesień 1944”  Teresy Sułowskiej-Bojarskiej „Klamerki”, łączniczki w pułku „Baszta”.

W.

Comments

Komentowanie wyłączone.