Życzenia

Kochani,

Na te Święta życzymy Wam wszystkiego co najlepsze spokoju, radości i szczęścia, a na nadchodzący Nowy Rok spełnienia marzeń, też tych warszawskich.

Korzystając z okazji zachęcamy do przeniesienia się na chwilę do Warszawy z grudnia 1875 r. – podróż w czasie umożliwią nam cytaty z fantastycznej, opartej na dokumentach źródłowych książki Karoliny Beylin  – „Jeden rok Warszawy 1875″.

” A tymczasem w Warszawie zima ustaliła się na dobre. Termometry zawieszone przed aptekami wskazywały do 10 stopni niżej zera. Któregoś ranka warszawiacy obudziwszy się ujrzeli dachy domów, gałęzie drzew ulicznych przykryte puchową bielą śniegu i usłyszeli wesołe dzwonki sanek,na które sałaciarze warszawscy od razy zamienili swe turokoczące dorożki…

W długie grudniowe wieczory warszawiacy zbierając się po domach, rozmawiali o wielu aktualnych zdarzeniach. Panowie jak zwykle mówili o polityce, o śmierci prezydenta Stanów Zjednoczonych Henry Wilsona,.., że Anglicy nabyli 177 tysięcy akcji Kanału Sueskiego …. Społecznicy narzekali, że mróz jest klęską dla licznych bezdomnych Warszawy. … Gospodynie warszawskie jak co roku, nie mówiły o niczym innym , jak o zbliżających się świętach i związanych z nimi przygotowaniach…

Olbrzymia większość gospodyń warszawskich oblegała targi za Żelazną Bramą, na Starym Nowym Mieście, na Hożej, koło kościoła św. Aleksandra i wracała stamtąd  obładowana zapasami świątecznymi.

Kto w te dni grudniowe przeszedł się mimo dotkliwgo mrozu po Warszawie, mógł mieć nie lada zabawę, oglądając wystawy sklepów z podarkami świątecznymi.

Pan Aleksander Głowacki … idąc z Wierzbowej na Twardą zatrzymał się raz na  Placu Teatralnym, nieco dalej na placu za Żelazną Bramą, między „Gościnnym Dworem”  a ulicą Żabią, i po raz trzeci na placu Grzybowskim, przed kościołem Wszystkich Świętych. Wszędzie widział to samo: choinki ubielone wciąż sypiącym śniegiem, przekupniów którzy dla rozgrzewki przytupywali przy drzewkach”zabijając” rękami o grube korzuchy, i kupujących. którzy nierzadko ładowali kupioną choinkę na pochylony grzbiet posłańca w czerwonej czapce. Mijały go też dorożki, na których kołysały się wielkie choiny, zamiatające gałęziami bruk warszawski”.

A w same święta niektórzy warszawiacy wybierali się na oglądanie bożonarodzeniowych szopek. My przedstawiamy Wam zeszłoroczną szopkę przy Katedrze Polowej przy ulicy Długiej w Warszawie.

Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze

Agnieszka i Weronika