15.01.2018

Zaplecze

Na tyłach salonu Warszawy: zadbanego Nowego Światu  i super eleganckiej Foksal można poczuć się jakby w „innej bajce” – to mieszanka  raczej obsurnych pawilonów  z lat 60, zaniedabnych oficyn kamienic i dostawionych trochę od czapy budek z jedzeniem. O dziwo miejsce tętni życiem – pełno tu młodzieży – przyciągają kultowe knajpki na popołudniowe i wieczorne pogaduchy, super lunche z chińskiej knajpy, za dnia sporo tu elegackich pań zapewne szyjących buty na zamówienie u szewca w oficynie. Urok tego swojskiego miejsca przejawiają się choćby w licznych muralach i malowniczym nieładzie:

Jeśli tu jeszcze nie byliście – koniecznie zajrzyjcie:)

A.

13.01.2018

Strzelista wieża

Kiedy patrzymy na zdjęcia ukazujące ruiny warszawskiego getta wśród pustkowia wzrok przyciąga smukła wieża kościoła św. Augustyna.

Swoje powstanie świątynia przy ulicy Nowolipki zawdzięcza darowiźnie Józefa Mikulskiego -warszawskiego urzędnika, który przekazał plac pod budowę kościoła a także hrabinie Aleksandrze Potockiej -właścicielce Wilanowa -która bardzo hojnie wsparła tę inicjatywę. Na czele komitetu budowlanego stanął Ludwik Górki, wykonawca testamentu hrabiny.

Konsekracja kościoła, który został zbudowany w latach 1892-96 wg projektu Edwarda Cichockiego i Józefa Hussa odbyła się w 1905 r. Podczas II wojny św. kościół znalazł się na terenie getta, początkowo służył jako miejsce kultu dla katolików żydowskiego pochodzenia, potem stał się siedzibą żydowskiego Nowego Teatru Kameralnego. Po wielkiej akcji deportacyjnej latem 1942 roku Niemcy urządzili w kościele magazyn zrabowanego żydowskiego mienia. Po upadku powstania w getcie i wywózce zrabowanych dóbr w kościele urządzono stajnie a w podziemiach szpital polowy.

W czasie Powstania Warszawskiego wieża kościoła służyła Niemcom jako punkt obserwacyjny. Po powstaniu, wskutek podpalenia przez Niemców spłonął dach świątyni, sygnaturka, organy, drzwi zewnętrzne a także ucierpiały kamienne elementy elewacji.

W 1947 r. kościół św. Augustyna został znów oddany do użytku wiernym.

W.

 

 

08.01.2018

niewidzialne

Wizytki to zakon zamknięty –  co (zapewne w wielkim uproszczeniu) oznacza, że siostry zakonne nie wychodzą poza klasztor i nie utrzymują kontaktów na zewnątrz klasztoru. W kościele przeznaczona jest dla nich specjalna przestrzeń z boku ołtarza, niedostępna dla zwykłych zwiedzających. Nawet w klasztorze, tam gdzie można wejść,nie uda nam się zobaczyć żadnej z sióstr. No chyba że tę z kancelarii parafialnej.

Dawno temu ukradziono mi portfel w autobusie jadącym traktem królewskim. Kiedy się zorientowałam i szykowałam do wyjścia na policję – zadzwoniła koleżanka, do której telefon miałam zapisany na kartce schowanej w portfelu. Otrzymała od siostr wizytek informację: mój portfel znaleziono u nich w ogrodzie.

Od razu zmieniłam kierunek i wraz z mężem zawitałam do klasztoru. W kanclearii siostra, wyznaczona do kontaktu ze światem, pokierowała nas do sporej, pustej  izby. Na jednej ze ścian było malutkie zaciemnione okienko z kołowrotkiem, takim jak czasem można jeszcze spotkać na poczcie czy w banku,  oraz zwisający z sufitu sznur z dzownkiem, którym pociągając poinformowaliśmy o swoim przybyciu.

Zza okienka odezwał się miły głos i odzyskałam skradziony portfel (gotówki już w nim nie było, ale dużo wartościowych notatek szczęśliwie odzyskałam). Siostry nie zobaczyliśmy, zdjęć nie robiliśmy, ale przeżycie było prawdziwie niezapomniane.

Ostatnio podczas spaceru Krakowskim Przedmieściem, weszliśmy do udostępnionej przez siostry części ogrodu. Na końcu znajduje się brama ze sznurkiem do dzwonienia i zadaszona ławeczka do spoczynku…

Trochę tak jakby przenieść się w XVII wiek, kiedy siostry, na zaproszenie królowej Marii Gonzagi, zawitały  do Warszawy.

Za tą zamkniętą bramą znajduje się ocalony z pożogi wojennej XVII wieczny drewniak.

Za bramą na lewo znajduje się budynek, w którym mieszkają księża posługujący w kościele wizytek. Trzeba wspomnieć, że mieszkały tu wyjątkowe osobistości, między innymi: kapelan Solidarności ksiądz Jan Zieja oraz poeta – ksiądz Jan Twardowski:

A.

Jak wiadomo, o zęby trzeba dbać. Teraz jest z tym łatwo: mamy pasty, szczoteczki, nitki, dentystów i edukację. Kiedyś ze stanem uzębienia było różnie, o czym świadczyć może jeden z Atlasów podtrzymujących balkon pałacu Tyszkiewiczów Potockich.

Architektami pałacu były same sławy: Stanisław Zawadzki, Jan Chrystian Kamsetzer, Henryk Marconi, i Jakub Lessel. Budowę rozpoczęto w 1785 r. a budowano dla Ludwika Tyszkiewicza żonatego z Konstancją Poniatowską bratanicą króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Pałac zniszczono w czasie wojny i odbudowano w latach 1949-1956.

A.

 

01.01.2018

Świątecznie

Świąteczna brama do pałacu w Wilanowie zaprasza do odwiedzin.

.

 

W.

Kiedy wjeżdża na stację uśmiechają się nie tylko dzieci ;-).  Świąteczny pociąg warszawskiego metra będzie kursował do 6 stycznia 2018.

W.

23.12.2017

Życzenia

Kochani,

Na te Święta życzymy Wam wszystkiego co najlepsze spokoju, radości i szczęścia, a na nadchodzący Nowy Rok spełnienia marzeń, też tych warszawskich.

Korzystając z okazji zachęcamy do przeniesienia się na chwilę do Warszawy z grudnia 1875 r. – podróż w czasie umożliwią nam cytaty z fantastycznej, opartej na dokumentach źródłowych książki Karoliny Beylin  – „Jeden rok Warszawy 1875″.

” A tymczasem w Warszawie zima ustaliła się na dobre. Termometry zawieszone przed aptekami wskazywały do 10 stopni niżej zera. Któregoś ranka warszawiacy obudziwszy się ujrzeli dachy domów, gałęzie drzew ulicznych przykryte puchową bielą śniegu i usłyszeli wesołe dzwonki sanek,na które sałaciarze warszawscy od razy zamienili swe turokoczące dorożki…

W długie grudniowe wieczory warszawiacy zbierając się po domach, rozmawiali o wielu aktualnych zdarzeniach. Panowie jak zwykle mówili o polityce, o śmierci prezydenta Stanów Zjednoczonych Henry Wilsona,.., że Anglicy nabyli 177 tysięcy akcji Kanału Sueskiego …. Społecznicy narzekali, że mróz jest klęską dla licznych bezdomnych Warszawy. … Gospodynie warszawskie jak co roku, nie mówiły o niczym innym , jak o zbliżających się świętach i związanych z nimi przygotowaniach…

Olbrzymia większość gospodyń warszawskich oblegała targi za Żelazną Bramą, na Starym Nowym Mieście, na Hożej, koło kościoła św. Aleksandra i wracała stamtąd  obładowana zapasami świątecznymi.

Kto w te dni grudniowe przeszedł się mimo dotkliwgo mrozu po Warszawie, mógł mieć nie lada zabawę, oglądając wystawy sklepów z podarkami świątecznymi.

Pan Aleksander Głowacki … idąc z Wierzbowej na Twardą zatrzymał się raz na  Placu Teatralnym, nieco dalej na placu za Żelazną Bramą, między „Gościnnym Dworem”  a ulicą Żabią, i po raz trzeci na placu Grzybowskim, przed kościołem Wszystkich Świętych. Wszędzie widział to samo: choinki ubielone wciąż sypiącym śniegiem, przekupniów którzy dla rozgrzewki przytupywali przy drzewkach”zabijając” rękami o grube korzuchy, i kupujących. którzy nierzadko ładowali kupioną choinkę na pochylony grzbiet posłańca w czerwonej czapce. Mijały go też dorożki, na których kołysały się wielkie choiny, zamiatające gałęziami bruk warszawski”.

A w same święta niektórzy warszawiacy wybierali się na oglądanie bożonarodzeniowych szopek. My przedstawiamy Wam zeszłoroczną szopkę przy Katedrze Polowej przy ulicy Długiej w Warszawie.

Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze

Agnieszka i Weronika

 

 

W przedświąteczny piątek, trochę nietypowo, przedstawiamy Wam nowych mieszkańców Warszawy – papugi. Papugi można poznać w papugarni przy skrzyżowaniu Woronicza i Wołoskiej. Przeżycie niezapomniane z wielu powodów: są przepiękne i bardzo różnorodne: od małch do dużych, od kolorowych do jednobarwnych od askrawych do pastelowych. Przede wszystkim jednak są towarzyskie, ciekawskie no i oczywiście łakome. To połączenie sprawia, że trzymając kubek z karmą właściwie nie można się od nich ogonić: siadają na rękach, ramionach a nawet na głowie – jedna młoda miłośniczka papug, powierzyła swoją fryzurę w ręce, a raczej w dziobki papużek, które zrobiły jej na głowie niezłe gniazdko:)

A.

18.12.2017

Codzienna Warszawa

Przed Państwem codzienna duża porcja Warszawy na 2018 r. czyli wydany przez DSH „Zdzierak warszawski” a w nim ciekawostki z życia codziennego dawnych Warszawiaków, mniej znane fotografie stolicy czy historie miejsc, których już nie ma. Świetny pomysł pod choinkę dla tych, którym Warszawa nie jest obojętna.

W.

Bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom wczorajszego fotospaceru z Olympusem i Epsonem po Mazowszu Nieoczywistym. Tym razem odwiedzaliśmy miejsca znajdujące się na uboczu najelegantszego salonu Warszawy – traktu królewskiego.

Byliśmy między innymi przy pawilonach na tyłach Nowego Światu czy w pasażu Italia a także na podwórzach kamienic między Chmielną a Górskiego. Poznaliśmy też nieoczywiste – dziwne historie związane z odwiedzanymi miejscami – wiecie, że figura Jezusa przy kościele św. Krzyża wskazuje dawne mieszkanie Zdzisława Maklawiewicza?, albo, że w dzisiejszym pałacu prezydenckim w czasie wony, kasynie SS odbył się w lutym 1944 r upiorny ślub – zamordowango kata Warszawy Franza Kutchery z norweską narzeczoną?
Na zdjęciu warsztaty z malowania światłem na rynku Mariensztackim.
#mazowsze_nieoczywiste_Olympus_Epson #Olympus #Epson

AiN

« Poprzednia stronaNastępna strona »