Bajkowy odbój

Piękny krasnal z kamienicy Rodryga Mroczkowskiego przy ulicy Mokotowskiej 57 pełni funkcję odboju. Odboje, w bardzo różnych kształtach, umieszczano najczęściej po obu stronach bramy – przy wjeździe na posesję  oraz od strony podwórza, a czasem jeszcze po środku przejazdu bramnego. Dzięki nim unikało się obić ścian i pojazdów, które wjeżdżały na podwórze. Na fotografii widoczna jest też klepka drewniana, którą wyłożono przejazd. Dlaczego drewnem, a nie kamieniem? Żeby było ciszej:)

Kamienica pochodzi z początku XX wieku i jest domem wyjątkowo zdobnym. Najbardziej charakterystycznym elementem ozdobnej elewacji są postaci Krakowiaka i Górala, które podtrzymują balkony. Od nich też pochodzi potoczna nazwa kamienicy „Krakowiacy i Górale”. Zdjęcia pochodzą sprzed remontu, który chyba nadal trwa.

A.

zamkowa skarpa

Całkiem niedawno Zamek Królewski w Warszawie nie zachwycał swoim zewnętrznym wyglądem. Podobny do ratusza, bez zieleni, nie wyremontowany. Dziś wręcz przeciwnie: pięknie odnowiony, z tarasem dostępnym dla wszystkich i ogrodami oraz łatwym dostępem do Wisły, a roztaczające się z zamkowej skarpy widoki – zachwycają:)

A.

znajdź podobne:)

 

Helenów

Helenów to fantastyczne, przyjazne dzieciom miejsce zarządzane przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Położone w lesie, przy stawie, jest domem nie tylko dla dzieci, ale też dla koni, alpak, kóz, kur i nawet dla kangra. To wyjątkowe miejsce może służyć dzieciom dzięki dawnym właścicielom: Bronisławie i Kazimierzowi Dłuskim. Bronisława była starszą siostrą Marii Skłodowskiej Curii. Siostry jako młode dziewczyny marzące o studiach obmyśliły plan: Maria nie wiedząc jeszcze w jakim kierunku chce się rozwijać zatrudniła się jako guwernantka. Zarobione pieniądze przekazywała Bronisławie, która ukończyła w Paryżu medycynę. Potem role się odwróciły Bronisława pomogła Marii, midzy innymi goszcząc ją przez pierwszy okres jej studiów na Sorbonie.

Bronisława i Kazimierz mieli córkę Helenę, od której imienia nazwane została okolica. Helena była zdolną, zakochaną w górach kobieta, która zmarła w Chicago w 1920 w wyniku zatrucia gazem.

A.

uniwersalny problem Warszawy

Napisane przez Szanajcę w 1934 roku, a jakże aktualne, szczególnie w kontekście infrastruktury na nowych osiedlach: czasem nie ma dobrych dróg dojazdowych, czasem przedszkoli, szkół, obiektów sportowych czy przychodni.
„powstały i powstają nowe dzielnice miasta, osiedla, miasta-ogrody, – bez planu, bez zastanowienia- na to nie ani czasu, ani pieniędzy. Nerwowy pośpiech, wszystko jedno co, wszystko jedno jak i dla kogo, byle budować. Decyduje przypadek lub interes. Z dnia na dzień, gdzieś w szczerym polu, lesie lub ogrodzie zaczyna się zakładać fundamenty – coś nowego się buduje. Dlaczego tutaj, dlaczego nie 100 metrów w prawo lub lewo, a może o dwa kilometry dalej? ..nieopanowana tkanka rozrasta się z zawrotną szybkością, otaczając Warszawę siecią parcelek, placyków, uliczek. Każdy taki nowotwór ustala swoją egzystencję przz pobudowanie kilku lub kilkunastu domków i wywołanie setek drobnych hipotek i na tym zwykle się zatrzymuje. Żaden z nich nie doczekał się cakowitego wykończenia – mam wrażenie, że nieprędko się doczeka.”
Ciekawe kiedy Warszawa doczeka się planu zagospodarowania, wdług którego rozbudowujące się miasto będzie przyjaźniejsze, wygodniejsze i mniej chaotyczne.
Cytat zaczerpnęłam z książki Beaty Chomątowskiej „Lachert i Szanajca. Architekci awangardy”, której lekturę serdecznie polecamy.
A.

zmiany, zmiany, zmiany…

Zmiana jest sprawą naturalną, raz jest na lepsze, raz na gorsze. Czasem coś zmieni się na lepsze, a potem powróci do stanu poprzedniego lub jeszcze, jeszcze dawniejszego, i niefajnego. Wtedy nie wiadomo co powiedzieć. Taka właśnie zmiana nastąpiła w sercu Saskiej Kępy, przy skrzyżowaniu ulic Francuskiej i Obrońców przy pomniku Agnieszki Osieckiej. Kiedyś w sezonie pomnik tonął w kwiatach otaczających kawiarniany ogródek. Wpisywało się to w zwyczaje Agnieszki Osieckiej, która, najchętniej w nieistniejącej już kawiarni Sax, siadywała przy stoliku i na luźnych kartkach, czy serwetkach pisała. Dziś pomnik Agnieszki Osieckie stoi samotny i wygląda naprawdę smutno; pobliską kawiarnię zastąpił mały sieciowy sklepik z serii Express. No coż… Może znowu się zmieni, może na lepsze niż było… . Nie wrzucam nawet zdjęcia tego co teraz – może zdjęcie pomnika w kwiatach zaczaruje przyszłość.

saska kępa

A.

obrona

Wrzesień 1939 roku był bardzo trudny dla Warszawy. Atakowana z lądu i z powietrza broniła się dzielnie aż do podpisania aktu kapitulacji w dniu 28 września. Nadal zachowało się wiele śladów tamtych dni, a jednym z nich jest podziurawione kulami ogrodzenie posesji przy ulicy Francuskiej 4.

Właśnie w tym miejscu, w poprzek ulicy Francuskiej, znajdowała się barykada broniąca kwaterę dowództwa pododcinka i sekcję granatników oraz dostępu do najkrótszej drogi do centrum – przez most Poniatowskiego. Co ciekawe projektantem budynku, a także ogrodzenia działki przy Francuskiej 4 był inżynier Dionizy Cieślak, który w późniejszej karierze wyspecjalizował się jako budowniczy obiektów obronnych w  tym fortyfikacji, mostów.

Spadkobiercy właścicieli posesji udostępnili ogrodzenie jako pomnik – symbol toczących się tu walk.

A.

80 lat później czyli tajemnica Poloniusa z Mokotowa

Książka „Widziałem oblężenie Warszawy” Alexandra Poloniusa to przejmująca relacja i świadectwo dramatycznych wrześniowych warszawskich dni sprzed 80 lat.

Pierwszy raz została wydana w Londynie już wiosną 1941 r. w liczbie tylko 70 egzemplarzy, w Polsce ukazała się dopiero rok temu dzięki Markowi Przybyłowiczowi, który odkrył i przetłumaczył dziennik. Dziennikarz podjął też żmudne śledztwu alby ustalić tożsamość autora, który dla bezpieczeństwa pozostawionej w kraju rodziny ukrył się pod pseudonimem.Okazało się, że Alexander Polonius to Andrzej Marcin Neuman, urodzony w Warszawie w 1907 roku. Absolwent prawa na UW , ukończył także szkołę Nauk Politycznych, a w 1921 r. związał się z London School of Economics, gdzie był wykładowcą.Wybuch wojny został Andrzeja Neumana podczas wakacji u rodziny w Warszawie. Po kapitulacji Warszawy udało mu się przedostać przez Litwę do Rygi a stamtąd dostać się przez Szwecję do Anglii.  Jego pozostała w kraju rodzina miała mniej szczęścia… Oprócz brata Feliksa, który walczył w kampanii wrześniowej i jako jeniec trafił do niemieckiego obozu nie przeżył nikt z najbliższej rodziny Poloniusa. Przetrwał wielokrotnie wspominany w dzienniku rodzinny dom Neumanów  –  charakterystyczna willa z wieżyczką przy ulicy Willowej 5 na Mokotowie.

W.

znajomy

Spotykamy go często i ze względu na ubarwienie nazywamy Sylwestrem. Sylwester bardzo lubi swój punkt obserwacyjny w piwnicznym okienku i na szczęście ma duży – prawdziwie koci dystans do swoich fanów, czyli najczęściej udaje, że nas nie widzi.

A.

gwieździste niebo na Woli

Jeśli lubicie obserwować rozświetlone gwiazdami niebo wybierzcie się do parku na Moczydle. Tam, na szczycie górki – tej samej na której wiele lat temu działał wyciąg narciarski – tzw. upiorna wyrwirączka, znajdziecie lunetę oraz mapę nieba. A jeśli wybierzecie się tam za dnia, bardzo polecamy widoki Warszawy oraz koniecznie przespacerujcie się po pięknym osiedlu zaprojektowanym przez małżeńswto Syrkusów.

A.