13.03.2018

inna winda

Warszawa pełna jest tajemnic i niespodzianek. Całkiem niedawno na ulicy Polnej jechałam windą, która miała dwie pary drzwi – co się zdarza. Jednak dziwne było to, że winda miała dwie kolumny przycisków, każdy do jednych drzwi. Okazało się, że front kamienicy ma inne wysokości pięter niż oficyna.

No i nowi bywalcy tego domu mają nie lada zgryz: wskazówka udzielona mi przez tel. „jak wysiądziesz z windy kieruj się na prawo i znajdziesz mnie za drugimi drzwiami na lewo” okazała się mało przydatna. Wysiadłam w oficynie, a nie w budynku frontowym:)

 

A.

12.03.2018

egzotyczny ogródek

Egzotyczny ogródek na Powiślu przy skrzyżowaniu Ludnej i Solca w pobliżu Muzeum Azji i Pacyfiku:

A.

Takie cudeńka można obejrzeć w Pałacu pod Blachą. Jest to haftowana tkanina „suzani” z Azji Środkowej wyprodukowana w XIX wieku.

A.

Rodzina Wolskich mieszkała na Ochocie na posesji przy Grójeckiej 81.

Na działce znajdował się dom, w którym mieszkał Mieczysław Wolski wraz z matką Małgorzatą, siostrami Haliną i Wandą oraz siostrzeńcem Januszem Wysockim oraz spory ogród ze szklarniami.

Pod jedną ze szklarni w 1942 r. Wolscy wykopali bunkier zwany Krysią, przeznaczony dla ukrywania zbiegów z getta. Budowę bunkra zaproponowała Mieczysławowi Żydowska Samopomoc Społeczna. W bunkrze  ukrywało się  około 40 Żydów. Utrzymanie Krysi finansowane było ze środków Żegoty oraz ze składek mieszkańców.

Funkcjonowanie w kryjówce podlegało zasadom – najważniejsza nie wydać się. Na czujce najczęściej stawał Janusz Wysocki, który w czasie zagrożenia gwizdał umówioną melodię.

Pomieszczenie miało około 28 metrów powierzchni, zainstalowaną kuchenkę; kran z bieżącą wodą i wiadro za zasłonką służące za ubikację. Wietrzyć bunkier można było tylko nocą ponieważ w dzień w ogrodzie pracowali robotnicy. Trudno uwierzyć, ale były to warunki luksusowe dla ukrywających się wtedy w Warszawie Żydów.

Jednym z więźniów był historyk – twórca Archiwum zagłady – Emanuel Ringelblum, który do Krysi trafił z żoną i synkiem.

7 marca Niemcy odkryli kryjówkę. Mieszkańcy Krysi oraz Mieczysław Wolski i Janusz Wysocki zostali  przewiezieni na Pawiak. Najpewniej 10 marca wszyscy zostali rozstrzelani w ruinach getta.

Odkrycie Krysi przez gestapo było możliwe najpewniej dzięki donosowi  Jana Łakińskiego szmalcownika, który został skazany przez Wojskowy Sąd Specjalny na karę śmierci „za współdziałanie z okupantem w prześladowaniu i tropieniu obywateli polskich pochodzenia żydowskiego” . Druga wersja podaje, że donos złożyła była narzeczona Mieczysława w zemście za to, że z nią zerwał.

4 czerwca 1989 r. Mieczysław Wolski wraz z matką Małgorzatą, siostrami Haliną i Wandą oraz siostrzeńcem Januszem Wysockim zostali odznaczeni medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

Na domu przy Grójeckiej 77, który stanął w miejscu szklarni znajduje się dziś tablica pamiątkowa.

Na podstawie informacji z Wikipedii oraz artykułu „Ostatnie dni Emanuela Ringelbluma” ze strony żydowskiego Instytutu Historycznego.

A.

03.03.2018

Eldorado

Warszawa i Warszawiacy w wyjątkowym 1918 roku we wspomnieniach Henryka Grubera -legionisty, urzędnika i długoletniego prezesa PKO, który 10 listopada 1918 roku przejął z rok niemieckich kontrolę nad Zamkiem Królewskim w Warszawie, w którym wcześniej rezydował generał-gubernator Hans Beseler.   W okresie międzywojennym Henryk Gruber mieszkał przy ulicy Wawelskiej 22/24 na Ochocie.

„Publiczność warszawska typu mieszczańsko-ziemiańskiego różniła się od środowisk Lwowa i Poznania. Warszawianie mieli więcej polotu i życia, nie trącili tej średniej miary wiedeńszczyzną, co  Galicja. Ziemiaństwo tutejsze było jakoś bardziej esencjonalne, treściwe, mniej pretensjonalne. (…)
Bogate domy w Warszawie  reprezentowały życie towarzyskie poczciwe, trochę pretensjonalne i tanie. Do tego Eldorada Warszawy ciągnęły tysiące ludzi w r. 1918 – kresów i Galicji […],Warszawa przestała być teraz „małym Paryżem”. Ludzie zbiednieli; poszukiwacze posad rządowych  Galicji, słowem  ci, co nie znaleźli  oparcia gdzie indziej, kupowali tym nie mniej bilet kolejowy i jechali do Warszawy  w nadziei „zaczepienia się”. (…)  Powstawała masa restauracji i restauracyjek, obsługiwanych przez damy z kresowych rodzin ziemiańskich, które niedola wojny wyrzuciła z pięknych dworów. Można tu było prowadzić z obsługująca damą wyrafinowaną konwersację po francusku. Podobnie, jak w reszcie Europy  panowała w Warszawie epidemia tańców w restauracjach i przy jedzeniu olanym złą wódką lub piwem  można było oddalić się pozornie od rzeczywistości, gdyż mechanizm maszyn drukarskich decydował no dochodach i wydatkach. Za paczkę z dziesięciu papierosami  płacono półtora miliona marek. ”
Henryk Gruber, Warszawa mieszczańsko-ziemiańska, w: „Rok 1918 we wspomnieniach mężów stanu, Warszawa 1987 r.”

W.

27.02.2018

Zagubiony

Jeden z lepiej zachowanych XIX- wiecznych warszawskich pałaców wygląda dość groteskowo w sąsiedztwie wysokich bloków.

Pałac Czapskich przy ulicy Zielnej, bo o nim mowa został wzniesiony w 1875 roku dla Jakuba Janasza według projektu Jana Heuricha starszego. Po śmierci właściciela rezydencja przeszła w ręce rodziny Czapskich, a następnie tuż przed wybuchem II wojny światowej budynek zakupił Polski Związek Przemysłowców Metalowych z przeznaczeniem na czynszową kamienicę.

W.

Ostatni z zeszłorocznej serii fotospacerów po Mazowszu Nieoczywistym z Olympusem i Epsonem  odbył się w Warszawie, w dodatku w samym centrum i to na trakcie królewskim.  Od razu nasuwa się pytanie: gdzie tu nieoczywistość?

A nieoczywistości jest mnóstwo. Począwszy od kontrastów: zaraz za bramami wyremontowanych kamienic salonu Warszawy, znajdują się zaniedbane, ale bardzo atrakcyjne wizualnie i historycznie ich zaplecza tj. pasaż Italia, pawilony, czy dawna siedziba Monaru. Do tego trzeba dodać historie, o których mówi się rzadko, bo nie są z tych najważniejszych, a są bardzo, ale to bardzo dziwne.

Jednym z takich wydarzeń był ślub, który odbył się w lutym 1943 roku w pałacu prezydeckim. Ślub brał zastrzelony kilka dni wcześniej w słynnej akcji – Franz Kutchera, a panną młodą była jego brzemienna, nieznana z nazwiska, podobno pochodząca z północy Europy narzeczona. Uroczystość zarządził podobno sam Himmler, a zależało mu na nim ze względu na jak najlepszą przyszłość, mającego się wkrótce urodzić potomka Kutchery.

Jednym ze świadków tego wydarzenia była agentka AK Teodora Żukowska, która pracowała w sztabie Fischera i jako zaproszony gość słuchała przysięgi ślubnej składanej przez pannę młodą, leżącemu w trumnie narzeczonemu.

Przed zaślubinami odbyło się przeniesienie ciała Fischera z Aleii Ujazdowskich do pałacu. Kondukt sunął traktem królewskim, na którym zamknięto ruch oraz  zarządzono zasłonięcie okien wychodzacych na ulicę. Nie chciano świadków. Przejściu przyjżał się  jednak Andrzej Englert, który na zlecenie AK  miał przygotować reportarz z wydarzenia.  Kondukt obserwował z hotelu Bristol – w swoich notatkach zapisał, że przejście  pochodu zajęło około 5 minut.

Podobnie „innych” historii na naszej trasie było wiele, ale też jak zawsze mieliśmy możliwość nauczenia się fotografii oraz wykorzystania możliwości technicznych Olympusów.

Zachęcamy do  obejrzenia fotografii Arka Uriasza i Tomasza Kulasa zrobionych podczas spaceru oraz udziału w kolejnych fotospacerach.

   

AiN

 

 

Przy Alei Solidarności przy skrzyżowaniu z ulicą Żelazną, a dokładnie po skosie od wolskiego ratusza stała kiedyś kamienica Hermana Sieraczka właściciela fabryki kapeluszy Eleganto mieszczącej się w oficynie domu.

Kamienica przetrwała wojnę i budowę trasy WZ. Niestety w wyniku zaniedbań w 2005 r. została wysiedlona ze względu na zagrożenie budowlane.

Mniej więcej wtedy zaczęłam często bywać w okolicy i pamiętam dwa okna tego domu, dzięki którym kamienica wydawała się nadal żyć.

Niestety dom Hermana Sieraczka rozebrano w 2014 r.

Pod koniec lutego pewnie większość z nas jest zmęczona zimą i marzy o nadejściu wiosny. Marząc o cieplejszych dniach i uciekając od miejskiego zgiełku i smogu odwiedziliśmy Puszczę Kampinoską, a dokładnie szlak na Karczmisko w Truskawiu.

Spacerując  wśród zalanych łąk i po kładkach w zalanym lesie przynaliśmy, że to ta pora roku – której mamy już po dziurki nosie – jest w Truskawiu najpiękniejsza.

Czekając na wiosnę przekonajcie się sami, jedźcie do Truskawia zanim obudzą się komary.  Pamiętajcie o butach na błoto:)

 

A.

 

 

21.02.2018

Tylko na smyczy

Podczas spaceru po Muranowie natknęliśmy się na starą tabiczkę:

 

« Poprzednia stronaNastępna strona »