sielska stolica

Na bemowskich Jelonkach, na osiedlu „Przyjaźń” można naprawdę miło spędzić czas. Przytulne domki otoczone zielenią przenoszą spacerowicza z głośnej wielkiej Warszawy do zacisznego podmiejskiego osiedla. Domy postawiono dla robotników budujących Pałac Kultury i Nauki. Większe były dla pracowników fizycznych; mniejsze dla inżynierów. Mieszkańcy mogli korzystać z łaźni, kotłowni i poczty, a także pójść do klubu, czy do kina. Już w czasie prac przy budowie „Peknu „postanowiono, że budynki będą przekazane miastu. W Warszawie nadal brakowało domów. Osiedle przeznaczono na akademiki Warszawskich uczelni, które w części budynków istnieją do dziś. Mieszkali tu między innymi: Leszek Balcerowicz, Jerzy Bralczyk czy Krzysztof Tyniec, a także przyszły prezydent Mali Alpha Omuar Konare. W międzyczasie porosły drzewa, część domków wyremontowano (i częściowo przebudowano) a osiedle stało się jednym ładniejszych i przytulniejszych w całym mieście.

stare Jelonki

Malowniczy stary domek na Jelonkach ma bardzo ciekawą tabliczkę adresową, która podaje dawną nazwę ulicy oraz imiona i nazwisko właścicieli. Ech to były czasy… bez RODO…

A

warszawskie RODOS

Nie jestem działkowcem, ale bardzo cenię sobie możliwość pospacerowania alejkami pomiędzy RODOS czyli rodzinnymi działkami ogrodzonymi siatką. Oczy się cieszą patrząc na te piękne zadbane rośliny.

Azyl

Willa Antoniny i Jana Żabińskich wybudowana a początku lat 30 na terenie warszawskiego ZOO jako mieszkanie służbowe dla dyrektora ZOO  i jego rodziny, było miejscem wyjątkowym. Jan Żabiński przyrodnik, filozof, artysta. Antonina Żabińska pisarka posiadała niesamowite wyczucie do opieki nad osieroconymi zwierzęcymi niemowlętami. Najbardziej  szalonym okresem w historii rodziny była wojna, podczas której przez willę przewinęło się około 300 osób, najczęściej pochodzenia żydowskiego, które przez kilka godzin, dni, tygodni, czy miesięcy ukrywali się tu.  Co niesamowite wszystkie te osoby przeżyły wojnę. Dzięki nim Państwo Żabińscy zostali odznaczeni Medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

A jak wyglądał ten dom w mniej zwariowanych czasach?

Antonina odchowywała zwierzęce niemowlęcia, które często stawały się członakmi rodziny. Jedną z wychowanek była  szympansica Lucy, która miała nawet własny pokój i własne zabawki. Jej porannym rytuałem było zbieganie na dół po całusa od Rysia Żabińskiego, syna Jana i Antoniny. Na zdjęciu pokazane jest właśnie poranne spotkanie. Jeśli z jakiegoś powodu Lucy nie otrzymywała pieszczoty, cały dzień była obrażona.

Bardzo polecamy odwiedzenie willi Żabińskich. Terminy należy potwierdzić 603059758 lub mailowo willa@zoo.waw.pl.

Bardzo dziękujemy za dzisiejsze cudowne opowiadania pani Ewie Zbonikowskiej-Rembiszewskiej za wspaniałe oprowadzenie.